Blog literacki, portal erotyczny - seks i humor nie z tej ziemi
16
AKT DRUGI
SCENA PIERWSZA
A u g u s t, C y n n a, M a k s y m, S ł u ż b a
AUGUST
Oddalcie się... ty zostań, Cynno i Maksymie...
Wszyscy wychodzą prócz M a k s y m a i C y n n y
To samowładzcy świata okazałe imię,
Ta moc, której hołdują i morza, i lądy,
W jednej ręce złożone całej ziemi rządy,
Wielkość bez granic, hołdy tak rozlicznych ludów,
Smutne owoce wojen, szczęścia, krwi i trudów,
Te natrętne pochwały pochlebnego głosu,
Którymi dwór uwielbia wielkość mego losu
Wszystko niknie; i człowiek oświecony w błędzie
Poznaje próżność żądzy, gdy skutek posiędzie.
Sytość nigdy się ludzkiej nie podoba dumie,
Nigdy granicy żądzom położyć nie umie
I do ostatniej chwili, choć wszystkiego dopnie,
Jeszcze nowe wielkości upatruje stopnie.
Aż wreszcie zmordowana wstrzymuje się pycha
I ze szczytu potęgi do niskości wzdycha.
Chciałem tronu, panuję; lecz w zbytnim zapale,
Gdym walczył o koronę, nie znałem jej wcale.
Bo cóż wreszcie znalazłem na tej nowej drodze?
Jaki dar życie pędzić w ustawicznej trwodze?
Sama spokojność zgubnym zagraża wyrokiem...
Wszędzie nieprzyjaciele... śmierć za każdym krokiem.
Sylla przede mną władzę najwyższą posiadał,
Wielki Cezar jak światem, równie Rzymem władał;
Lecz obadwa jak różną mieli miłość tronu:
Wzgardził nim pierwszy, drugi zatrzymał do zgonu.
I pierwszy, między srogie policzeń tyrany,
Umarł przecież wśród ziomków, spokojny, kochany;
Cezar, co dobrodziejstwa wylewał obficie,
W senacie pod żelazem zakończył swe życie...
Zbyt łatwo by mi było względem siebie sądzić,
Gdybym się chciał samymi przykładami rządzić.
Cóż stąd? Ten mię zachęca, ten przeraża trwogą:
Czyliż cudze przykłady prawami być mogą?
Przed okiem ludzkim wola przeznaczeń ukryta
I nie zawsze ją człowiek z przeszłości wyczyta...
Nieraz cios, wszystkim zgubny, jednego ominął,
Gdzie wielu ocalało, często jeden zginął...
Każdy z was, przyjaciele, niech zdanie odkryje,
W was dla mnie i Mecenas, i Agryppa żyje.
Com z tamtymi rozważał, o to się was radzę...
Oddaję wam też same nad mym sercem władzę;
Nie patrzcie na tę wielkość, którą Rzym obrzydził,
I ja, czując jej ciężar, jużem znienawidził.
Nie monarcha, przyjaciel naradza się z wami,
Rządźcie państwa i Rzymu, i mymi losami;
Macie trzech części ziemi przeznaczeniem władać
I lub im dawną wolność, lub monarchę nadać...
Wątpliwość moje pewnym ograniczcie celem,
Mówcie, mam być cesarzem... czy obywatelem?
CYNNA
Lubo to przedsięwzięcie zdumiewa mnie, panie,
Każesz: otwarcie moje opowiem ci zdanie.
Wszakże ten wielki stopień, ta najwyższa władza
Przeciw zamiarom twoim mówić nie przeszkadza.
Jeśli słusznie Augusta wielkim uznawamy,
Jeżeli nie chcesz ściągnąć niezatartej plamy:
Dlaczegóż byś sam własne twe zasługi winił,
Zrzekł się razem wszystkiego, coś dotąd uczynił?
Nie zmieniają się ludzie wielkości swej godni,
Zatrzymaj bez wyrzutu, coś nabył bez zbrodni...
Jak to, panie? Stanąwszy na najwyższym szczycie,
Chcesz zstąpić i sam stwierdzić niegodne nabycie?
Chcesz tak daleko własnej wyrzekać się chwały
I splamić wielkie cnoty, które ci tron dały?
Panujesz, lecz monarchą godzien byłeś zostać,
Bez zbrodni odmieniłeś twej ojczyzny postać!
I ten oręż, przez który Rzym nad światem władał,
Tobie nad samym Rzymem panowanie nadał.
Wierz mi... ci wojownicy z licznych zwycięstw znani,
Co tron męstwem zdobyli, sąż przeto tyrani?
Owszem, gdy kraj podbity uczyni szczęśliwym,
Wojownik może zostać królem sprawiedliwym.
Takim był Cezar, panie, masz go naśladować,
Potępić jego pamięć lub jak on panować.
Tak jest; jeżeli August pogardza dziś tronem,
Cezar tyran przypłacił sprawiedliwym zgonem.
A ty, mścicielu jego, od ciebie potomni
I niebo się z rąk twoich krwi rzymskiej dopomni!
Lecz nie... na twoją zgubę nikt się nie odważy...
Mocniejsze bóstwo pilnej udziela ci straży...
Dziesięć razy twą głowę zgubny cios ominął,
Cezar raz widział sztylet i od razu zginął.
Nikt się na taki zamiar dość śmiałym nie mniema,
Nie trwóż się... są zabójcy... lecz Brutusów nie ma.
A wreszcie, jeśli tronu czeka cię utrata,
Jeśli masz zginąć... pięknie umrzeć panem świata.
Tak doradzają słudzy twej chwale życzliwi,
Mniemam, że się i Maksym w zdaniu nie sprzeciwi.
MAKSYM
Prawda, że Augustowi niezłamane męstwo
Sprawiedliwie nad Rzymem nadało zwycięstwo;
Boje staczał, zwyciężał, własnej krwi nie skąpił,
Może zatrzymać, czego przez cnoty dostąpił.
Ale żeby ta godna Augusta ofiara
Mogła czarnym tyraństwem obwiniać Cezara,
Żeby składając berło miał swej chwale szkodzić,
Na to jedno me zdanie nie może się zgodzić.
Rzym jest twoim... zasługa berło ci przysądza,
Lecz każdy podług woli swym dobrem zarządza:
Jaką chce, w swych zamysłach wolno mu iść drogą,
Tyż byś nie mógł, co ludzie pospolici mogą?
Jak to? August, najpierwszy w śmiertelników rzędzie,
Pierwszym wielkości własnej niewolnikiem będzie?
Władaj berłem, lecz berło niech tobą nie władnie,
Niech wszystko, cała wielkość przed tobą upadnie.
Zwycięż samego siebie, niechaj ta potęga,
Co światu rozkazuje, ciebie nie dosięga.
Rzym cię zrodził... jak pięknie z długu się wypłacasz!
Za cześć obywatelstwa wolność mu powracasz...
A Cynna to niegodnym Augusta zwie czynem,
Kiedy chcesz prawym zostać twej ojczyzny synem?
Miłość narodu próżnym wyrzutem nazywa...
Czyliż nie w cnotach wielkich jest chwała prawdziwa?
Prawda, że takim dziełem (każdy ci to przyzna)
Więcej dasz ty ojczyźnie niż tobie ojczyzna;
Ale jestże to, przebóg, zbrodnia godna kary,
Kiedy wdzięczność przewyższa odebrane dary?
Idź, panie, gdzie cię jakiś bóg dobry nakłania;
Podwoisz twoję chwałę wzgardą panowania,
Jeśli chcesz, by świat cały nad tobą się zdumiał,
Nie żeś tron osiadł, ale żeś nim wzgardzić umiał.
Fortuna może na tron wywyższyć człowieka...
Lecz sama tylko cnota wielkości się zrzeka.
Wielużeśmy prawdziwych bohatyrów mieli,
Co by zyskawszy berło królować nie chcieli?...
A wreszcie pomnij, panie, że panujesz w Rzymie,
Gdzie twój dwór, jakiekolwiek nadaje ci imię,
Każdy w osobie twojej króla nienawidzi
I wszelkim samowładcy nazwiskiem się brzydzi;
Przywłaszczycielów władzy jak tyranów ściga,
Zbrodzień jest, kto ich kocha; kto ich jarzmo dźwiga,
Ten niestartą na wieki hańbi się sromotą,
I gdy o wolność idzie, wszystko w Rzymie cnotą...
Czyliż ze wszech stron, panie, masz dowodów mało?
Dziesięciu przeciw tobie próżno powstawało...
Może... jedenastego nie unikniesz ciosu...
Idź za boskim natchnieniem, słuchaj tego głosu,
Może nie widząc innej ocalenia drogi,
Same cię nad przepaścią ostrzegają bogi.
Niech cię ta sławna życia nie uwodzi strata,
Pięknie jest, bez wątpienia... umrzeć panem świata,
Lecz tam gdzie było można wczesny zgon oddalić,
Piękniej jest słynąć chwałą i życie ocalić!
CYNNA
Czyń, panie, co ci miłość narodu doradza,
Niechaj twój zamiar z dobrem ojczyzny się zgadza.
Wolność, którą Rzymianin tak wiele ocenia,
Kto wie, czy nie jest tylko dobrem urojenia...
Naród ten w wiecznej królów miewał nienawiści,
Lecz wolność nasza jakież nam dała korzyści?...
Są pod rządami królów szczęśliwe narody,
Gdzie sprawiedliwość dzieli kary i nadgrody,
Gdzie sterem prawodawstwa silna włada ręka,
Bezpieczna... bo się nagłych następców nie lęka...
Ale gdzie lud panuje wśród ślepego tłumu,
W burzy rozruchów niknie przewodnia rozumu,
Przemoc, duma urzędy zyskuje bezkarnie,
Często buntownik władzę najwyższą ogarnie...
Jednoroczni królowie na czele senatu,
Widząc tak krótką trwałość swego majestatu,
Gotowi kraj najlepszych owoców pozbawić,
Ażeby nic następnym władcom nie zostawić;
Mało mając własnego w rzeczypospolitej,
W jej dostatkach szukają korzyści obfitej...
Każdy im to przebacza, bo smutnym zwyczajem
I oni także drugim przebaczą nawzajem.
Tak... ten rząd jest najgorszym, gdzie lud wszystkim
włada.
AUGUST
A przecież w takim rządzie Rzym wielkość zakłada!
Od pięciuset lat królów pogromcy wieczyści
Dzieci w kolebkach uczą swojej nienawiści...
Któż w ich sercach wygasi ten zapał tak święty?
MAKSYM
Tak jest, panie... Rzym nadto w swym błędzie zacięty...
Trudno narodu tego przyrodzenie zmienić,
Trudno serce przetworzyć, czucie wykorzenić...
Próżno Cynna z tak mocnym chce walczyć nałogiem.
Ten błąd szczęśliwy pierwszym u Rzymian jest bogiem,
Który im w pogromieniu świata przewodniczył
I stu królów wśród naszych niewolników liczył.
Stąd Rzym niezwyciężonym cała ziemia zowie...
Cóż mu więcej dać mogli najlepsi królowie?
Pozwól mi wyznać, panie... że odmienne kraje
Równie odmienne rządów przyjmują rodzaje;
Każdy kraj ma osobny z prawa przyrodzenia,
Przez niego trwa... lub ginie, kiedy go odmienia...
Tak urządziły nieba, których mądra władza
Pod różnym prawem różne narody osadza...
Monarchom swym hołdują wierne Macedony;
Zacięta wolność Greków nie cierpi korony;
Party, równie jak Persy, czczą udzielnych panów;
Sam konsulat jest dobrym rządem dla Rzymianów.
CYNNA
Prawda, że różnym ludom bogi nieśmiertelne
Porozdawały prawa i rządy oddzielne;
Ale w przeciągu czasów ten porządek świata,
Jak miejsca, tak też równie odmieniają lata.
Pod panowaniem królów mury Rzymu wstały,
Pod konsulami doszedł potęgi i chwały,
Wzniósł panujące czoło w całej swej ozdobie,
Ale najwyższe szczęście Rzym winien jest tobie.
Ty sam, panie, domowe potłumiłeś boje,
Zamknąłeś silną ręką Janusa podwoje.
Dwakroć tylko przed tobą dano pokój światu,
Raz za drugiego z królów, raz za konsulatu...
MAKSYM
Czyliż niebo tak swoje ogłasza wyroki,
Stwierdza odmiany krajów przez krwawe potoki?
CYNNA
Zbyt nam drogo bogowie przędą j ą swe dary.
Widział Rzym srogich wojen okropne pożary,
Kiedy Tarkwinijuszów wykorzenił plemię;
I najpierwszy konsulat zakrwawił tę ziemię.
MAKSYM
Więc i ten, co za wolność odważnie umierał,
Pompejusz, dziad twój, woli bogów się opierał?
CYNNA
Gdyby bóg jaki wolność Rzymu chciał przedłużyć,
Jednego do tej sprawy Pompeja mógł użyć...
Ale tak niecofniona kazała potrzeba:
Wielką śmiercią swój wyrok potwierdziły nieba,
Był to ich dług ostatni dla Pompeja chwały,
Że go razem z wolnością Rzymowi zabrały...
Próżny blask omamienia zaślepia te kraje,
Własna wielkość Rzymowi wolnym być nie daje.
Odkąd nas ziemia cała za swych panów głosi
I do jednego miasta swe bogactwa znosi;
Odkąd obywatele w tej ziemi się rodzą,
Co królów samych swoją potęgą przechodzą;
Odkąd możni od ludu zakupując głosy
Dumnych swych prawodawców stanowili losy;
A lud złotem ujęty, w haniebnej wysłudze,
Myśląc, że prawa daje, sam wypełniał cudze...
Zawiść, duma, przesada, te są u nas bogi,
Stąd widzieliśmy wojen braterskich pożogi:
Maryjusz z Syllą, Cezar z Pompejem bój toczył,
August z Antonijuszem krwią rzymską się zbroczył.
Na cóż się wolność przyda, gdy zamożne domy
Z klęską ojczyzny niosą wzajemne pogromy!
Kiedy, nieszczęściem, wszystkich jedna duma łechce,
Ten wyższego nad siebie, ten równego nie chce.
Tak, jeżeli Rzym trwałej szczęliwości życzy,
Niechaj mu sprawiedliwy rządca przewodniczy,
Panie... kochasz ojczyznę... okaż to dowodnie.
Wydrzyj braciom pioruny, zgaś wojen pochodnie...
Chcesz iść przykładem Sylli; jakaż stąd nadzieja?
Nie mielibyśmy wojen Cezara, Pompeja,
Ale Rzym musiał własne wnętrzności rozdzierać
Za to, że Sylla nie chciał na tronie umierać...
Był Brutus, zginął Cezar... lecz na jego grobie
Antoni, Lepid berło wydzierali sobie...
Brodził ślepy Rzymianin we krwi Rzymianina.
Czemuż Cezar na tronie nie zostawił syna?
I ty jeszcze na nowo, przez tę wielką zmianę,
Niezgojoną ojczyzny chcesz zakrwawiać ranę?
I jakby w tylu klęskach ucierpiała mało,
Agust pragnie wytoczyć, co jej krwi zostało!
Niech, panie, miłość kraju nad tobą przemaga,
Cały Rzym na kolanach przeze mnie cię błaga...
Jak cię drogo opłacił... gdy w owym zapale
Szedłeś na tron, lecz o tym nie pamięta wcale:
Cnotami okupiłeś twój wieniec zwycięski.
Ale nowe ojczyźnie zagrażają klęski;
Jeśli składasz w jej ręce rząd tobie niemiły,
Który utrzymać słabe nie starczą ci siły;
Jeśli ma Rzym nowego zakupywać pana;
Jeśli ten dar okropny, ta smutna odmiana,
Ostatnią do rozpaczy otworzy mu drogę...
Wszystkich nieszczęść przyszłości wyliczyć nie mogę.
Zatrzymaj, panie, berło... kiedy twoja władza
Długo żądaną państwa szczęśliwość odradza;
Zapewnij nasze dobro... i niech po twym zgonie
Rządca, jak ty cnotliwy, osiądzie na tronie.
AUGUST
Dosyć: próżnom spoczynku żądał najgoręcej,
Kochałem własny pokój, lecz ojczyznę więcej...
Na grożące mi losy nie będę się żalił,
Niech zginę, byłem tylko swój naród ocalił...
Tą jedną myślą pragnę rządzić się do zgonu.
Cynno! z twojej porady nie zrzekam się tronu.
Lecz wy tak trudnej władzy nie gardźcie podziałem:
W was ja prawdziwych moich przyjaciół poznałem,
Żaden wzgląd obcy waszych nie wstrzymuje chęci;
Równie dobrem ojczyzny jak moim zajęci,
Obadwaście mi dali przyjaźni dowody.
O, jakież znaleźć mogę godne was nagrody!
Na rządy Sycylii wyznaczam Maksyma...
Niech na tej płodnej wyspie moje miejsce trzyma;
Rządź, lecz pamiętaj zawsze, iż na tym urzędzie
August za twoje sprawy odpowiadać będzie...
Ty, Cynno, Emiliję otrzymasz za żonę;
Ojciec jej wspierał moich nieprzyjaciół stronę...
Smutne wspomnienie! tak jest, jam jego zabójca;
Lecz we mnie Emilija ma drugiego ojca...
Obym jej mógł tę czułość ojcowską okazać
I pamięć drogiej straty z jej serca wymazać!
Idź... zanieś jej ten dowód mego przywiązania,
Wiem ja, że się jej serce ku tobie nakłania...
Przyjmie twą rękę... Teraz do Liwiji spieszę,
Ach, jak ją tak przyjemną nowiną pocieszę!...
Odchodzi.
SCENA DRUGA
C y n n a, M a k s y m
MAKSYM
Cynno! jakiż twój zamiar? któż by temu wierzył?
Co zamyślasz?
CYNNA
Dokonać to, com raz zamierzył...
MAKSYM
Wódz sprzysięgłych pochlebia samowładców dumie?
CYNNA
Wódz sprzysięgłych tyranów ukarać nie umie?!
MAKSYM
Ja chcę wolności Rzymu...
CYNNA
A ja pomsty razem...
Tak jest, pomstę i wolność pozyskam żelazem!
Jak to, Maksymie? August, co w srogim pożarze
Pustoszył pola rzymskie, znieważał ołtarze,
Napełniał świat morderstwy, zabijał współbraci...
Jednym uczuciem żalu tyle klęsk opłaci?...
I kiedy nam miecz pomsty bogowie oddali,
Jego od słusznej kary jedna łza ocali?...
Ach, byłoby to srogie tyraństwo uświęcać
I bezkarnością drugich do zbrodni zachęcać...
Rzym woła zemsty... Niechaj tą karą zdumiony
Zadrży, kto śmiałą rękę ściągnie do korony!
Ta się należy światu z Augusta ofiara...
Sylla bezkarny w zbrodniach ośmielił Cezara.
MAKSYM
Lecz choć Cezar nie uszedł sprawiedliwej kary.
August ciężkiej się po nim dopomniał ofiary;
Brutus wolności pragnął... nowy Cezar ożył;
Któż, jeżeli nie Brutus, Augusta rozsrożył?...
CYNNA
Błąd Kassyjusza, wczesna upadku obawa
Poddała znowu naród pod nierządne prawa;
Lecz dziś niebezpieczeństwy można gardzić śmiele,
Kiedy roztropni wodze stawają na czele.
MAKSYM
Któryż nam bóg wygraną pewną przepowiedział?
Od namysłu do skutku zbyt wielki jest przedział.
Czemuż ma walczyć o to ufność nieostrożna,
Co bez niebezpieczeństwa zyskać było można?
CYNNA
Jakież nam dar Augusta zapewnia nadzieje,
Jeśli to złe w ostatnim gruncie nie zniszczeje?
Czyż mamy nie zgojone odnawiając blizny
Do rany jadowitej przylewać trucizny?
MAKSYM
Chcesz więc krwi i na mylny skutek się narażasz?
CYNNA
A ty chcesz hańby, kiedy tyranom pobłażasz.
MAKSYM
Jakkolwiek skruszym pęta, zawsze jedna chwała.
CYNNA
Nie... nie ma tam zaszczytu, gdzie cnota nie działa.
MAKSYM
Żaden wzgląd tego dobra nigdy nie umniejszy,
Jakiż jest dar dla Rzymian nad wolność zacniejszy?
CYNNA
Jaki dar? Jak fałszywym cieszymy się zyskiem,
Że ten, co się już naszym zmordował uciskiem,
Którego duma morderstw i krwi już jest syta,
Za niegodnych nas swojej srogości poczyta!...
O, kogokolwiek honor prawdziwy ocuca,
Ten same nawet dary tyranów odrzuca...
MAKSYM
Tak-że więc mało cenisz Emiliji wdzięki?
CYNNA
I tego daru nie chcę z niemiłej mi ręki...
Sam stanę się jej godnym... gdy wolność podźwignę;
Wtenczas aż w piekle nawet Augusta doścignę...
Tak jest... gdy dla jej pomsty okrutnika zgubię,
Emiliją na grobie mordercy zaślubię...
Nie... żadne mnie Augusta łaski nie uwiodą;
Niech ten dar śmierci jego stanie się nagrodą...
MAKSYM
Cynno, może nadzieja uwodzi cię płocha,
Emilija w Auguście ojca swego kocha...
Taż byś się o jej serce miał ubiegać drogą?...
CYNNA
Przyjacielu, w tym miejscu usłyszeć nas mogą.
Mogłaby nam zaszkodzić mowa nieostrożna,
W takim stanie niczemu zawierzyć nie można.
Idźmy tam, gdzie bezpieczniej będziem mogli radzić,
Jak do skutku to wielkie dzieło doprowadzić.
Odchodzą.
KONIEC ROZDZIAŁU