Blog literacki, portal erotyczny - seks i humor nie z tej ziemi
6.7.
Monstrualny
sobowtor rzuca swiatlo na inna jeszcze praktyke obrzedowa, a
mianowicie na uzywanie masek. Maski
naleza do obowiazkowych akcesoriow w licznych kultach pierwotnych, lecz
nie potrafimy udzielic zdecydowanej odpowiedzi na zadne z pytan z nimi
zwiazanych. Co przedstawiaja maski, do czego sluza, skad sie wziely? Za
wielka roznorodnoscia form i stylow musi kryc sie jakas rzecz wspolna.
Wyczuwamy ja, lecz okreslic jej nie umiemy. Ilekroc widzimy maske, bez
wahania rozpoznajemy ja jako maske. Wartosc maski nie moze byc czyms zewnetrznym.
Maski istnieja w spolecznosciach bardzo oddalonych od siebie pod wzgledem
geograficznym, nie utrzymujacych ze soba zadnych kontaktow. Nie mozna uwazac,
ze maska narodzila sie tylko w jednym miejscu na ziemi. Czasem slyszy sie,
ze obecnosc masek w bardzo wielu miejscach globu wynika z potrzeby "estetycznej".
Ludzie pierwotni lakna "ucieczki", nie moga obejsc sie bez "tworzenia form".
Jesli uda nam sie wyrwac z nierealnego klimatu pewnego typu refleksji na
temat sztuki, zauwazymy, ze nie dala nam ona prawdziwego wyjasnienia. Sztuka
prymitywna ma religijne przeznaczenie. Maski tez musza miec podobne przeznaczenie
we wszystkich spoleczenstwach. Nie sa one "wynalazkiem". Opieraja sie na
wzorcu niewatpliwie zmiennym w zaleznosci od danej kultury, ale pewne ich
cechy musza byc stale. Nie mozna powiedziec, ze maski przedstawiaja ludzka
twarz; wiaza sie one z nia w tym sensie, ze maja za cel przykryc ja, zastapic
lub w jakis sposob podstawic sie na jej miejsce.
Z jednoscia i roznorodnoscia masek sprawa
ma sie tak, jak z mitami i obrzedami w ogole. Musi tu chodzic o jakies
realne doswiadczenie, wspolne dla znacznej czesci ludzkosci, chociaz dla
nas niepojete.
Maska czesto gra pierwszoplanowa role
podczas swieta, uroczystosci. Pojawia sie ona w kombinacjach barw i ksztaltow
nie do pogodzenia z porzadkiem natury, bedac juz na pierwszy rzut oka elementem
porzadku kulturowego, a nie naturalnego. Maska jednoczy czlowieka ze zwierzeciem,
bostwo z przedmiotem nieozywionym. W jednej ze swych ksiazek Victor Turner
wspomina o masce ndembu. przedstawiajacej jednoczesnie twarz ludzka i prerie6.
Maska zestawia z soba i kojarzy odlegle istoty oraz przedmioty calkiem
rozne. Przekracza ona roznice, lecz nie zadowala sie ich przekraczaniem
lub zamazywaniem: ona je wchlania w siebie i uklada na nowo w oryginalny
sposob; inaczej mowiac, maska jest tym samym, co monstrualny
sobowtor.
Ceremonie rytualne wymagajace uzycia masek
powtarzaja pierwotne doswiadczenie. Bardzo czesto w momencie kulminacyjnym,
tuz przed zabiciem ofiary, uczestnicy obrzedu zakladaja maski, przynajmniej
te, ktore odgrywaja zasadnicza role w obrzedzie. Obrzedy umozliwiaja ich
uczestnikom powtorne przezycie rol, jakie ich przodkowie odgrywali podczas
pierwotnego kryzysu. Wystepujacy najpierw jako skloceni bracia w pozorowanych
walkach i symetrycznych tancach, wierni znikaja nastepnie za maskami, by
przedzierzgnac sie w monstrualne sobowtory. Maska nie jest zjawa wyloniona
ex nihilo; ona tylko przeksztalca normalny
wyglad przeciwnikow. W wiekszosci przypadkow okolicznosci zastosowania
obrzedowego czy struktura, w ktorej maska sie pojawia, mowia wiecej niz
to, co moga o maskach powiedziec ich uzytkownicy. Jezeli maska zostala
zrobiona po to, by ukryc twarze wszystkich ludzi w okreslonym momencie
akcji obrzedowej, to dzieje sie tak dlatego, ze za
pierwszym razem wszystko tak sie wlasnie odbylo. W masce nalezaloby
widziec interpretacje i przedstawienie zjawisk, jakie opisalismy wczesniej.
Nie trzeba zadawac sobie pytania, czy
maski przedstawiaja wciaz jeszcze ludzi czy juz duchy, istoty nadprzyrodzone.
To zagadnienie ma jedynie sens w swietle kategorii pozniejszych, jakie
wynikly z dalej idacego zroznicowania, to znaczy z rosnacej niewiedzy na
temat tych zjawisk, ktore rytualne zakladanie masek pozwala zrekonstruowac.
Maska sytuuje sie na dwuznacznej granicy pomiedzy ludzkim a "boskim", miedzy
zroznicowanym porzadkiem ulegajacym rozkladowl a jego niezroznicowanym
tamtym swiatem, ktory jest takze miejscem wszelkich roznic, monstrualna
caloscia, z ktorej wyloni sie odnowiony porzadek. Nie pytajmy wiec o "nature"
maski; maska nie ma swej "natury", gdyz jest wszystkim naraz.
Podobnie jak swieto i pozostale obrzedy,
tragedia grecka jest w swej, wczesnej fazie jedynie przedstawieniem kryzysu
ofiarniczego i zalozycielskiej przemocy. Zakladanie masek w teatrze greckim
nie wymaga wiec zadnego szczegolnego wyjasnienia; nie jest ono jakosciowo
rozne od innych zwyczajow. Maska znika, gdy monstra na powrot staja sie
ludzmi, gdy tragedia calkowicie zapomina o swych rytualnych poczatkach,
co oczywiscie nie znaczy, ze przestala odgrywac role ofiarnicza w szerszym
znaczeniu tego terminu. Tragedia jednak calkowicie zajela miejsce rytualu.