ďťż

Blog literacki, portal erotyczny - seks i humor nie z tej ziemi


Spis
treści:



1. Miłość - siła
budująca czy niszcząca?





4. Różne modele miłości romantycznej. Omów temat na podstawie wybranych
utworów literatury romantycznej.

5. Romantyzm w oczach twórców literatury późniejszych epok.









Miłość - siła budująca czy niszcząca?



 



A właściwie to dlaczego od razu budująca
albo niszcząca? Miłość jest zjawiskiem tak skomplikowanym, że nie można
jej sprowadzać do roli czynnika "budowlanego". Proponuję zatem zastanowić
się nieco bardziej ogólnie - poszukajmy jakią rolę odgrywa miłość w naszym
życiu, oczywiście opierając się w czasie tych poszukiwań na tej
powszechnie znanej skarbnicy ludzkiej wiedzy, niewyczerpanym źródle
historii naszego gatunku, niezgłębionej studni... No na literaturze po
prostu. (Tak, wiem, nie zaczyna się zdania od NO).



A zaczęło się to wszystko dosyć dawno, bo
już podczas dzieła stworzenia człowieka. Tak się bowiem nieszczęśliwie
złożyło, że już pierwszych dwoje ludzi stanowiło parę mieszaną. Nie
zazdroszczę Adamowi. Dzisiaj niemal każdy człowiek zanim sam pozna smak
miłości dowiaduje się już nieco na jej temat (oczywiście nie mam tu na
myśli filmów pornograficznych). Adam miał tego pecha, że był pierwszy
(zawsze jest jakiś pierwszy raz). Wyobrażam sobie, co on biedny musiał
myśleć: "Jakieś takie dziwne to nowe. On to zrobił z mojego żebra a siły
to nie ma wcale, poza tym gada bez przerwy, mogłoby się już zamknąć,
myśleć nie mogę. Niby takie podobne do mnie, ale jakoś tak niedokładnie. I
jeszcze te jego pomysły. Kto to widział żeby do każdej rzeczy jakieś słowa
dodawać?! A to - chodzi i wymyśla: to będzie kamień, to drzewo, to ryba...
Skaranie boskie z tym stworzeniem". Ale już po kilku dniach Adam zaczął
powoli zmieniać swoje poglądy: "Mówi że ma na imię Ewa. Niby imię jak
imię, ale jakoś tak... Poza tym mówi że jest ona. No proszę: ja on a to -
ona. Oryginalnie pomyślane. Znaczy się - myśli. A jak myśli, to może by
się z tym i dogadać dało?". Tak, nie ma co się oszukiwać, u Adama
wystąpiły pierwsze objawy tej ciężkiej choroby, najczęściej występującej z
wieloma powikłaniami i w wielu przypadkach nieuleczalnej. Minął jeszcze
pewien czas (dokładnie nie określony - bo zegarka jeszcze wtedy nie
wynaleziono, a i Ziemia kręciła się szybciej), a już Adam gotów był zrobić
dla swojej (już nie swojego!) nowej istoty wszystko. I stało się.
Zachciało się babie owoców z drzewa zakazanego. Czy maczał w tym palce
szatan, dokładnie nie wiadomo, możliwości takiej jednak nie można
wykluczyć, biorąc pod uwagę przysłowie "Gdzie diabeł nie może, tam babę
pośle". W każdym razie, zachcianka kobiety - rzecz święta (tak, tak
panowie, nie udawajcie takich twardzieli!), Adam zatem, nie zastanawiając
się wiele, z głośnym trzaskiem złamał zakaz Pana odnośnie dotykania owoców
z drzewa, a że nie znano wtedy jeszcze sejfów ani nawet ogrodzeń, nie miał
wielkich problemów z zagarnięciem Bożej własności (w ten sposób
odnaleźliśmy pierwszego w historii złodzieja). I kiedy rozpromieniony ze
szczęścia złożył cenną zdobycz u stóp swojej Pani, pech chciał że zbudzony
z poobiedniej drzemki Bóg odkrył braki w swoim drzewostanie. Natychmiast
postanowił sprawdzić wszystkich podejrzanych (na szczęście w tamtych
czasach ich liczba była poważnie ograniczona) i w niedługim czasie
odnalazł winnych, w spokoju oddających się przyjemności spożywania owoców
(szczególnie Ewa mogła się spokojnie najeść, wiadomo powszechnie że
wszystkie kobiety przez całe swoje życie przeprowadzają kurację
odchudzającą, natomiast "kradzione nie tuczy"). Natychmiast stosując
odpowiedni paragraf kodeksu karnego, skazał Bóg ludzi na dożywotnie
wygnanie z rajskich ogrodów, czego skutkiem jest między innymi obowiązek
pisania zadań z języka polskiego (nie mówiąc o kilku innych drobiazgach,
do których to wydarzenie się przyczyniło).



Tak to się zaczęło. A potem... Trup
ścielił się gęsto, co miłości w niczym nie przeszkadzało, bo przybywało
coraz więcej szaleńców próbujących kochać, nie liczących się z żadnymi
konsekwencjami. Tak więc Salomon i Bilkis, Krystian i Izolda, Romeo i
Julia, Laura i Filon, Alina i Kirkor, oraz... pięć miliardów pozostałych
ludzi (dokładnie to 4 999 999 990), z których każdy co najmniej raz musiał
mieć okazję doznania uczucia miłości.



Należy pamiętać, że pod słowem miłość
kryje się nie tylko uczucie kierowane do osoby płci przeciwnej, ale także
miłość macierzyńska (albo tacierzyńska), miłość do rodziców i rodzeństwa,
a także przyjaźń, która bardzo często jest więcej warta niż to co
określamy miłością. Kryje się także tutaj najgorsze znaczenie słowa miłość
- jest to egoizm, uczucie w każdym człowieku najsilniejsze, i
najtrudniejsze do opanowania - miłość własnego JA. Egoizm jest skłonnością
typową szczególnie u mężczyzn. Nie wiem, możliwe że kobiety potrafią nad
egoizmem zapanować, natomiast u mężczyzn jest to praktycznie nieosiągalne.
Egoizm i pożądanie seksualne praktycznie kierują postępowaniem mężczyzny
przez całe jego życie. Sprawdzając na własnym przykładzie, doszedłem do
wniosku że egoizmu nie można się wyzbyć - można jedynie udawać, że się
jest go pozbawionym. Tak samo niezwykle trudno jest nie przejawiać egoizmu
wobec osób nie lubianych. Na tym właśnie polega cała sztuka - nie aby być
uczynnym wobec osób nam bliskich i lubianych, ale wobec tych, których nie
darzymy większą sympatią. Dopóki bowiem istnieje chociaż jeden człowiek
wobec którego postępujemy egoistycznie, tak długo jesteśmy egoistami.
Wracając do mężczyzn, niedawno próbowałem znaleźć jakiegokolwiek
mężczyznę, który nie byłby egoistą. Kiedy po dłuższym czasie nie znalazłem
nikogo takiego, byłem już bliski załamania, gdy wtem doznałem olśnienia.
Znalazłem! Był taki jeden człowiek, który egoistą nie był, a w każdym
razie nigdy nie dał tego po sobie poznać. Szkoda tylko że umarł prawie
2000 lat temu...



Najgorsze jest, że po dokładniejszym
zastanowieniu się nad istotą egoizmu, dochodzimy do wniosku, że zrobienie
czegoś zupełnie bezinteresownie jest praktycznie niemożliwe. Nawet jeżeli
robimy coś dla kogoś nieznajomego i nie prosimy o nic w zamian, to
przecież tak naprawdę robimy to po to, aby ta osoba okazała swoją radość,
która z kolei nam sprawia przyjemność. Dlatego wszystko co robimy dla
innych daje nam pewną rekompensatę, tyle tylko że nie zawsze zdajemy sobie
z tego sprawę.



Niestety, egoizm powoduje że prawdziwa,
wielka miłość jest osiągalna jedynie dla jednostek. Dodatkowo, działające
szczególnie silnie u mężczyzn pożądanie sprowadza coraz częściej miłość do
seksu. Ile razy ma przez dłuższy czas kontakt z parami chodzącymi ze sobą,
zauważam ten sam schemat. Dopóki dziewczyna chodzi z chłopakiem, z reguły
wszystko jest dobrze. Kiedy jednak po jakimś czasie postanawia ona z nim
zerwać (a dziwię się jak one mogą z nami tak długo wytrzymywać), chłopak w
zaskakująco szybki sposób traci całe uczucie jakim do tej pory obdarzał tę
kobietę. Miejsce miłości zajmuje najczęściej nienawiść. Dobrze, jeżeli
kończy się tylko na przechodzeniu koło siebie bez słowa i rzucaniu
piorunujących spojrzeń. Gorzej, jeżeli chłopak rozpoczyna "kampanię"
przeciwko dziewczynie i opowiada wszystkim dookoła jaka to ona nie jest
(sam spotkałem się z takim przypadkiem, który co najciekawsze zakończył
się ponownym złączeniem pary). Ktoś (chyba mądry) napisał kiedyś, że tam
gdzie miłość przeradza się w nienawiść, miłości nigdy nie było. Ale z tego
wynika niestety, że nie spotkałem się jeszcze z parą w moim wieku, która
byłaby przykładem prawdziwej miłości.



Bezpośrednio z miłością wiąże się problem
zazdrości. Zazdrośc to uczucie bardzo dziwne, zdania na jego temat są
podzielone. Jedni uważają go za przejaw miłości, inni za wynik silnie
działającego egoizmu. Osobiście przychylałbym się raczej tej drugiej
teorii. Zazdrość kojarzy mi się z przedmiotowym traktowaniem drugiej
osoby. Z czym bowiem można porównać opisane wyżej zachowanie chłopaka
rzuconego przez dziewczynę, jak nie z zachowaniem dziecka, któremu
odebrano jego ulubioną zabawkę. W takim przypadku dobro drugiej osoby
schodzi na drugi plan. Najważniejszym problemem staje się odzyskanie
swojej żywej zabawki. Naprawdę dziwię się kobietom, które takie rzeczy
traktują jako normalne. Niestety, (a może na szczęście?) kobiety mają
skłonności niemal skrajnie inne. One właśnie potrzebują być
wykorzystywane, kierowane przez mężczyznę. Przez to też tak ciężko jest
kobietom zdobyć wysoką pozycję w społeczeństwie - przecież jeszcze w
ubiegłym wieku kobiety były traktowane niemal jak własność prywatna ich
mężów lub ojców. Nie było to jednak spowodowane, jak się powszechnie
uważa, ich niższą inteligencją lub zdolnościami manualnymi. Po prostu
kobiety są mniej bezwzględne, bardziej wrażliwe na ludzkie nieszczęścia i
potrzeby. A niestety - w biznesie nie ma miejsca na sentymenty, jeżeli
ktoś zbyt przejmuje się cudzymi problemami, to w szybkim czasie może zająć
miejsce osoby której pomagał. Są oczywiście wyjątki, zdarzają się kobiety
o zupełnie innej psychice - przykładem może tu być słynna Żelazna Lady -
pani Margaret Tatcher, jednak dużą rolę odgrywa tu także utrzymywana
ciągle w wielu domach tradycja. Jeżeli kobieta jest od urodzenia
wychowywana w przeświadczeniu, że nie ma nic do powiedzenia i że nie
nadaje się do żadnej pracy poza obowiązkami domowymi, to szybko zaczyna w
to wierzyć i nawet nie próbuje zmienić swego losu.



Wracając do problemu miłości: ostatnio
często nasuwa mi się pytanie, czy miłość w ogóle istnieje? I nie chodzi mi
tutaj o powszechne ostatnio, szczególnie w Polsce sprowadzanie miłości do
uprawiania seksu. Wystarczy jednak zastanowić się nad tym czym tak
naprawdę jest miłość, aby dojść do wniosku że miłość w powszechnie
uznawanym znaczeniu tego słowa nie istnieje. Że jest to tylko uczucie
stworzone przez naturę w celu lepszego dobierania do siebie osobników płci
przeciwnej, co z kolei daje efekty w postaci lepszego i zdrowszego
potomstwa. Rozwiązanie tego problemu nie jest jednak trudne. Oczywiście, z
naukowego punktu widzenia coś takiego jak miłość nie istnieje. Dopóki
jednak żyje na świecie chociaż jedna osoba, która wierzy w prawdziwą
miłość, tak długo miłość istnieć będzie.



Obiecałem na początku nawiązywać do
literatury, jednak teraz widzę, że problem miłości był w szkole
podstawowej a później średniej rozgrzebywany w tak wielu utworach, że nie
ma sensu przytaczać ich tutaj ponownie, robiąc z tego tekstu suchą notatkę
do lekcji. Ograniczę się zatem do zamieszczonej na początku tekstu własnej
interpretacji stworzenia człowieka i pierwszych dni jego życia na Ziemii,
która chociaż jest mojego autorstwa, to jednak (było nie było) jest
tekstem literackim. Pozostaje ciągle pytanie, które skrytykowałem zaraz na
początku. Oczywiście podtrzymuję zdanie, co do bezsensowności takiego
postawienia pytania. Natomiast mogę stwierdzić, że miłość potrafi wyzwolić
w człowieku niespożyte siły. To, do czego ich się użyje, zależy już jednak
od niego samego, ewentualnie od obiektu jego uczuć. Dlatego miłość może
stanowić siłę niszczącą, może także - budującą, w każdym bądź razie:
miłość to najsilniejsze uczucie znane człowiekowi.



KONIEC



P.S. Zadanie jest napisane
eksperymentalnie. Zdaję sobie sprawę, że nie zawiera ono niemal żadnych
nawiązań do literatury, myślę jednak, że na języku polskim liczy się nie
tylko znajomość literatury polskiej, ale także umiejętność pisania. Jeżeli
uważa Pan, że zadanie nie zasługuje na piątkę, to proszę dać mi jeszcze
drugą szansę, tym razem postaram się nie dać ponieść własnej wyobraźni.



 



Miłość niejedno ma imię.



 



Miłość  w  życiu  ludzkim  ma podstawowe
znaczenie dla prawidłowego rozwoju jednostki  i  społeczeństwa,  ponieważ 
jednostka, która nie kocha, ani nie jest kochana, czuje się pusta,
bezwartościowa... Wspaniała  polska  poetka  Maria 
Pawlikowska-Jasnorzewska,  "specjalistka" od  spraw  sercowych,  pisała, 
że  tak  jak  człowiek  nie  może  żyć  bez powietrza, tak też nie może on
żyć bez miłości. Ale czym jest miłość ? Dla   jednych   jest   to 
uczucie,  którym  pragną  się  dzielić  z  drugą osobą, chcą dzielić z nią
swoje radości, obawy... "Miłość to działanie, a nie bierne doznawanie.
(...) kochać to przede wszystkim dawać, a nie brać."  (E. Fromm) "Miłość
to coś bardzo  małego i prostego - ty żyjesz we mnie, a ja w tobie"  (J.
Vanier) Dla  innych  natomiast  miłość  jest  to  uczucie,  którego nie są
w stanie opisać.  Gdy kochają, są przekonani o możliwości przeżycia czegoś
wielkiego  i  niewyobrażalnego,  niepowtarzalnego.  Dzięki  temu  uczuciu 
są w stanie przenosić góry. Ponieważ  prawie  każdy  człowiek  inaczej 
przeżywa  miłość,  nie będę się  starał  opisywać uczuć,  które  targają
człowiekiem zakochanym, gdyż wielu poetów  w  ciągu  stuleci podejmowało
się tego zadania i nawet im nie udało  się oddać pełni miłości. Bo jak
pisał Zbigniew Jarzyna w "Rozważaniach o poezji": "Miłość, erotyzm,
kobieta, poezja jest w swej naturze wszechogarniające i nie do
wyczerpania. Można ten temat tylko przybliżyć i zasygnalizować jego wagę."
Erotyki,  liryki,  listy  miłosne  znane  są  w  twórczości  poetyckiej 
od wieków.  Jednak  treść  opiewanych  w  nich  uczuć  różni  się  od
siebie w poszczególnych epokach. W  okresie  późnego  średniowiecza  temat
miłości podjęła poezja trubadurów  prowansalskich,  tworząc  i formułując
doktrynę miłości dwornej.  Miłość ta była  pojmowana  jako służba wybranej
kobiecie, a kodeksem jej był feudalny system  wasalsko-senioralny.  
Kobieta,  którą wybrał średniowieczny rycerz na  swego władcę w miłości,
musiała być niezwykłą, niedostępną, oddaloną od zakochanego 
geograficznie,  a  nawet  społecznie.   Model  miłości dwornej stworzył 
specjalny  jej  ceremoniał.  Liczyły się w nim słowo, gest, nawet 
nastrój.  Zakochani  poddawali  się  rozlicznym  próbom  mającym 
sprawdzić trwałość ich uczucia. Epoka  renesansu,  wielbiąc  nadal 
kobietę,  uczyniła  jednak  swój  model miłości  bardziej  ziemskim  i 
zmysłowym. Twórcy dają temu wyraz opiewając nie tylko wartości ducha, ale
także wdzięk i piękno ciała. W  wieku  XVIII  miłość  ma  niewiele 
wspólnego z autentycznym przeżyciem, staje  się  ona grą. Kobieta
natomiast staje się przede wszystkim "obiektem zmysłów". Ten   właśnie  
wiek  stworzył  postacie  Casanovy  i  Lawelace,  bohaterów romansów, 
wytrawnych  uwodzicieli.  Oto jak o rozgorączkowanym, zagubionym kochanku
pisze XIV-wieczny poeta, Francesco Petrarka: "Jeśli to nie miłość - cóż ja
czuję ?/ A jeśli miłość - cóż to takiego ?/ Jeśli rzecz dobra - skąd
gorycz, co truje ?/ Gdy zła - skąd słodycz cierpienia każdego ?/ Jeśli z
mej woli płonę - czemu płaczę ?/ Jeśli wbrew woli - cóż pomoże lament ?/ O
śmierci żywa, radosna rozpaczy,/ Jaką nade mną masz moc! Oto zamęt."
Jeżeli  jeszcze  w  wieku  XIII  panowało  przekonanie,  że  kobieta
"kocha bardziej  głową  niźli  sercem", to już francuski poeta XVI-wieczny
Ronsard prezentuje pogląd o sprzeczności między miłością a rozumem: "Mówią
do mnie: Ronsardzie, pani twoja wcale/ Taką nie jest, jak śpiewasz. Prawda
to, czy zdrada ?/ Nie powiem, bom szalony i obłęd mną włada,/ Sam nie
wiem, czyli szpetną, czyli piękną chwalę./ Ci co rozum i czujność
zachowali w szale,/ Nie kochają, jak sądzę. Kto kocha, nie bada./ Ten
kochanek prawdziwy. kto zmysły postrada -/ Miłość goni jak wicher, myśl
chadza ospale." Jakże   odmiennie  przedstawia  się  miłość  w  "Sonecie 
do  Laury"  Adama Mickiewicza: "O luba! Niech twe oczy przyznać się nie
boją,/ Jeśli cię mym spojrzeniem, jeśli głosem wzbudzę/ Nie dbam, że los i
ludzie przeciwko nam stoją/ że uciekać i kochać bez nadziei muszę./ Niech
ślub ziemski innego darzy ręką twoją,/ Tylko wyznaj, że Bóg mi poślubił
twą duszę."/ Okres  romantyzmu  uczynił miłość tragiczną i wzniosłą.
Postawił kobietę na piedestale  ideałów.  Stała się ona niemal mitycznym
podmiotem uwielbienia. Miłość   romantyczna,   tragiczna,  wzniosła  i 
niepospolita  była  często niespełnieniem  i  cierpieniem.   Widzimy  to 
szczególnie  na  przykładzie bohatera   "Dziadów".  Gustaw  przeżywa 
tragiczną,  nieszczęśliwą  miłość, buntuje  się  przeciwko  światu  i 
niesprawiedliwym  stosunkom społecznym, szydzi z tych, którzy w zdobyciu
bogactwa upatrują szczęścia. "Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!/
Postaci twojej zazdroszczą anieli,/ A duszę gorszą masz, gorszą
niżeli!.../ Przebóg! tak ciebie oślepiło złoto!" W  tym  monologu 
uczucia  rozpaczy,  miłości i uwielbienia, żalu i gniewu, ironii  i 
czułości,  oburzenia i tkliwości wypierają się nawzajem. Uczucie Gustawa
prowadzi go do obłędu, a ten z kolei do samobójstwa. Prawdziwie 
romantyczna miłość miała w sobie wiele uroku i piękna, ale była
nienaturalna  i  sprzeczna  z prawdziwymi potrzebami uczuciowymi
człowieka. Nie  dążyła  do  duchowego i fizycznego zjednoczenia
kochających się ludzi, ale  kultywowała  egoistyczną,  uczuciową 
egzaltację, w której bardziej od podmiotu  miłości  kochało się własne do
niego uczucie. Była to więc miłość zapatrzona  i  zakochana  sama  w 
sobie,  dla  której  miłosne  deklaracje kierowane  pod  adresem ukochanej
osoby stanowiły głównie możliwość rozwoju i   osiągnięcie   własnej  
pełni   uczuciowej.    Z   tą  miłością  okresu romantycznego kontrastuje
miłość poety rewolucyjnego: "Miłość nie w tym, żeby kipieć goręcej/ Nie w
tym, że przypala węglami,/ Lecz w tym, co wstaje za górami piersi/ ponad
włosami - dżunglami./ Kochać - z prześcieradeł bezsennością rwanych/ biec,
by się zmierzyć z Kopernikiem,/ jego, a nie męża Marii Iwanny,/ nazwać
swym współzawodnikiem."  (W. Majakowski - "List z Paryża") Natomiast 
jeden  z  najwybitniejszych  przedstawicieli klasycyzmu w poezji Młodej 
Polski  Leopold Staff stworzył model człowieka dobrego i pogodnego, który 
ze  zrozumieniem  i  spokojem  przyjmuje  zarówno  szczęście,  jak i
zsyłane przez los cierpienia.  Mamy tego przykład w wierszu "Przedśpiew":
"Znam gorycz i zawody, wiem, co ból i troska,/ Złuda miłości, zwątpień
mrok, tęsknota rozbicia./ A jednak śpiewać będę wam pochwałę życia."
Wielka  jest więc siła oddziaływania wzorów "historycznych" i
"klasycznych" kochanków  na  nasz  współczesny  stosunek  do miłości, na
jej pojmowanie i odczuwanie.   Zawdzięczamy  im pewne modele i wzorce
uczuciowe, które wiele znaczą  w  dzisiejszym  podejściu do spraw
miłości.  Na przykład symbolem i mitem  w  miłości jest legenda o
Tristanie i Izoldzie. To silne, głębokie i tragiczne  uczucie  dwojga 
kochanków  zrosło  się  w  naszej  wyobraźni  z głębokim  przeżyciem,  z 
wiernością  -  wbrew  wszelkim  przeciwnościom, z cierpieniem.   Z  
imionami  Romea  i  Julii  wiąże  się  żywiołowość uczuć, egzaltacja, 
patos  miłości,  idee  solidarności  w  uczuciu  "aż po grób". Natomiast  
mit  Don  Juana  wiąże  się  z  kultem  sprawności  seksualnej, zręcznej, 
skutecznej, ale i agresywnej zdobywczości.  Mit Casanovy to znów sztuka
uwodzenia, traktowana jako sztuka dla sztuki. Poeci  współcześni 
nawiązują  do  tych mitów i korzystają z dorobku innych epok,  tak  jak 
np.:  Julian  Tuwim  w  wierszu  "Rusałeczko moja wiślana" nawiązuje do
wątków renesansowych: "Przekochałem życia trzy ćwierci,/ Chcę dokochać
całe, do śmierci -/ Kogo? Nie wiem./ Rusałeczko moja wiślana,/ Może
ciebie, może nie ciebie..." A oto inna współczesna wersja poezji,
upatrująca miłość w prozie życia: "Kocham cię w słońcu. I przy blasku
świec./ Kocham cię w kapeluszu i w berecie./ W wielkim wietrze na szosie i
na koncercie./ W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach./ I gdy
śpisz. I gdy pracujesz skupiona./ I gdy jajko roztłukujesz ładnie -/ nawet
wtedy, gdy łyżka ci spadnie/ W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku./ Na
końcu ulicy. I na początku./ I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz./ W
niebezpieczeństwie. I na karuzeli./ W morzu. W górach. W kaloszach. I
boso./ Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą." (K.I. Gałczyński -
"Rozmowa liryczna") Jeszcze  inny model miłości, postawy człowieka
współczesnego, poszukującego miłości  romantycznej dostrzegł Fryderyk
Engels. Wyraził on kilka istotnych składników  tej  nowej  miłości:  jej 
obopólny,  wzajemny  charakter, taki stopień  intensywności  i trwałości,
przy którym wzajemne nieposiadanie się i  rozłąka  wydaje  się  obu 
stronom  największym  nieszczęściem, wreszcie podniesienie  miłości  do 
rangi nowego kryterium moralnego, według którego ważne jest tylko to, czy
dany związek wyrósł z wzajemnej miłości czy nie. Jeszcze  inaczej  miłość 
przedstawia  Sigmund  Freud.  Dopatruje  się on w miłości  wyłącznie 
wyrazu  instynktu  seksualnego,  a  nie  dostrzega,  że pożądanie 
seksualne  jest jednym z przejawów potrzeby miłości i zespolenia z kochaną
osobą. Uczucie  miłości  bardzo  dobrze  opisał  Erich  Fromm  w swojej
książce "O sztuce miłości": "Miłość  jest  możliwa  jedynie  wtedy, jeżeli
dwoje ludzi komunikuje się ze sobą  w  samej  głębi  swej istoty, to
znaczy, jeżeli każde z nich przeżywa siebie  do  samej  głębi  swej 
istoty.  Jedynie  w tym dogłębnym przeżyciu mieści  się  ludzka 
rzeczywistość,  jedynie tu jest źródło miłości. Miłość przeżywana  w  ten 
sposób  jest  nieustannym  wyzwaniem;  nie  jest stanem wypoczynku,  lecz 
ruchu,  wzrostu,  wspólnej pracy; nawet to, czy istnieje harmonia  czy 
konflikt,  radość  czy smutek, jest czymś drugorzędnym wobec
zasadniczego   faktu,  że  dwoje  ludzi  przeżywa  siebie  do  głębi 
swego istnienia  i  że  mocniej  czują się jednością sami w sobie będąc
razem niż osobno.  Istnieje  tylko  jeden  dowód  na  to,  że  miłość
jest: głębokość wzajemnego  związku  oraz  żywotność i siła każdej z
zainteresowanych osób; oto owoc, po którym poznaje się miłość." Tak  jak 
możemy  w  różny  sposób  pojmować  miłość, tak samo mogą istnieć różne
przedmioty miłości. Jak pisze E. Fromm: "Miłość  nie  jest  zasadniczo
stosunkiem do jakiejś określonej osoby; jest ona   postawą,   pewną 
właściwością  charakteru,  która  określa  stosunek człowieka  do  świata 
w  ogóle, a nie do jednego "obiektu" miłości. Jeżeli dany  człowiek kocha
tylko jedną osobę, a jest obojętny wobec reszty swoich bliźnich,  jego 
miłość  nie jest miłością, lecz symbolicznym przywiązaniem albo
egotyzmem." Okazuje  się  więc,  że  także w poezji i prozie różnych epok
historycznych czy  też  w dokumentach, listach itp.- znajdujemy różne
pojmowanie miłości, jej  przyczyn,  sensu  i  treści.  Można by wykazać
cechy wspólne okresom i równocześnie  cechy  wspólne  wszystkim  czasom 
-  ponadczasowe.  W pewnym stopniu  wspólne  mogą być motywy i przyczyny
miłości, różnić się natomiast będą ideały miłości i kochanka wypracowane
przez ludzi różnych czasów. Miłość  nadal  pozostaje  tym  uczuciem,
którego wszyscy poszukujemy, bez którego  nikt  nie może się obejść.
Człowiek zawsze będzie dążył do miłości idealnej,  dojrzałej  i 
głębokiej,  w  której naturalnie harmonizować będą walory   serca   i  
umysłu.    Jednakże  bardzo  trudno  jest  człowiekowi zakochanemu  
rozdzielić   swoje   marzenia   i  iluzje  od  prawdziwych  i
rzeczywistych wartości uczuć. W starożytnych Indiach istniało powiedzenie:
"Trzy  są  źródła  ludzkich  popędów  i  pragnień:  dusza,  rozum  i
ciało. Pragnienia  duszy  -  rodzą przyjaźń, rozumu - szacunek, ciała -
pożądanie. Dopiero połączenie tych trzech pragnień rodzi miłość..."
Dlatego  też  w  miłości  nie  wolno  kierować  się  samym umysłem, czy
też pozwalać  aby  libido  kierowało naszymi poczynaniami, ponieważ
miłości nie można  zaplanować,  a  samo  dążenie  do  zespolenia 
cielesnego  nie  może stanowić  istoty  miłości,  może  być  jedynie  jej 
elementem.  Nie należy również  uciekać  przed  miłością,  ponieważ  gdy 
ona  nadchodzi, jest jak huragan,  który  nawet najtwardsze drzewo wyrwie
z korzeniami, tak że żaden człowiek się jej nie oprze: "Próżno uciec,
próżno się przed miłością/ schronić, Bo jako lotny nie ma pieszego dogonić
?" (J. Kochanowski - "O miłości").



 



Różne oblicza
miłości.



 



Miłość
- słowo, które od początku istnienia sztuki jest inspiracją dla twórców.
Od malarstwa po literaturę, w każdym przejawie ludzkiej działalności
artystycznej słowo to jest soczewką skupiającą dążenia całej sztuki.
Wypowiedzieć, zobrazować to, co nie istnieje w materialnym świecie, co
obce jest racjonalizmowi - to dawało natchnienie nie naukowcom i badaczom,
lecz właśnie poetom, artystom. Uczucia nie można opisać w sposób
oczywisty, taj jak robi się to opisując kwiat, narzędzie, zjawisko.
Uczucie zawsze fascynowało artystów, cóż, bowiem, bardziej może fascynować
od chęci poznania. nie naukowcom i badaczom, lecz właśnie poetom,
artystom. Uczucia nie można opisać w sposób oczywisty, taj jak robi się to
opisując kwiat, narzędzie, zjawisko. Uczucie zawsze fascynowało artystów,
cóż, bowiem, bardziej może fascynować od chęci poznania. Uczucie to nie
tylko skomplikowany stan emocjonalny jednostki, to dla artysty jest coś
więcej - coś co potrafi kierować i unicestwiać bohatera, popychać go do
działań niewytłumaczalnych, nie dających się pojąć. Uczucie stanowi motor
działania każdego bohatera, to ono daje mu moc i siłę. Jest wreszcie tym,
co przykuwa uwagę widza, czytelnika, odbiorcy. Daje mu możliwość
porównania swego stanu ze stanem bohatera. To bohater utworu jest
prawdziwym obiektem doświadczeń. To jego autor wystawia na próbę, on jest
łącznikiem pomiędzy światem imaginacji, uczuć, wyobraźni autora, a światem
odbiorcy - światem realnym, światem doznań.



Henryk Sienkiewicz w powieści "Quo Vadis",
której akcja toczy się za panowania Nerona opisuje dzieje "pięknej"
miłości Winicjusza i cesarskiej zakładniczki - Ligii, która jest już
chrześcijanką i pod jej wpływem chrzest przyjmuje Winicjusz. W tym utworze
z miłości do Boga giną pierwsi chrześcijanie prześladowani przez pogan.



Inny model miłości, miłości do brata
przedstawiony jest w "Antygonie" Sofoklesa. Tytułowa bohaterka poświęca
własne życie, wbrew zakazom króla Kreona, zgodnie z prawem boskim,
dokonuje obrzędu pogrzebania zwłok swojego umiłowanego brata - Polinejka.



Przykłady te świadczą o różnym obliczu
miłości, ma ona, bowiem, wiele odbić, kierowana jest do różnych postaci,
jest uważana za bardziej lub mniej ważną w życiu.



Ludzie starożytni kochali życie samo w
sobie, pragnęli żyć jego pełnią i czerpać z niego wszelkie radości. Okres
średniowiecza, natomiast, to czas wyciszenia, to epoka teocentryzmu i
ascezy. Bóg zdominował życie średniowiecznych. Swoboda demokracji
ateńskiej zostaje zastąpiona surowym, w swych prawach, feudalizmem "Każdy
wasal ma swojego wasala", "każdy komuś służy i musi być komuś posłuszny".



Jak wielka może być miłość do Boga, możemy
przekonać się czytając "Legendę o Św. Aleksym. Tytułowy "bohater" to
bogaty, rzymski książę, który opuszcza żonę i dom, wyrzeka się majątku,
staje się prawdziwym ascetą, bo ponad wszystko stawia miłość do Boga.
Modląc się i umartwiając pragnie osiągnąć świętość.



Roland, średniowieczny rycerz, główny
bohater "Pieśni o Rolandzie" reprezentuje model miłości do ojczyzny, do
króla. Za Francję oddaje życie w walce z Saracenami. Lojalny wobec władzy
nawet w beznadziejnej sytuacji walczy, by ratować swój honor, a umierając
prosi Boga o przebaczenie za popełnione grzechy.



W literaturze średniowiecza czytamy
również o pięknej, czystej miłości mężczyzny do kobiety (pieśni liryczne),
ale spotykamy się również z namiętnością, która spada i zabija człowieka.
Jest ona tematem legendy celtyckiej "Tristan i Izolda".



Uczucie to nie daje się zanalizować. Nie
wynika ono z bliższego poznania, wzajemnego podziwu i szacunków bohaterów.
Rodzi się po wypiciu przez pomyłkę cudownego napoju miłosnego podczas
podróży na morzu. Tristan wiezie Izoldę, aby poślubiła jego władcę - króla
Marka. Wzajemne pożądanie jest tak wielkie, że Tristan lojalny rycerz,
łamie zasadę posłuszeństwa wobec pana i dochodzi do zbliżenia kochanków.



Śledząc utwory "wieków średnich spotykamy
się również z modelem miłości najczystrzej, cierplwej, nie szukającej
poklasku miłości matczynej. W pieśni Żale Matki Boskiej pod krzyżem"
Maryja cierpi jak ziemska matka, która patrzy na krzywdę swojego dziecka.



Każda miłość jest piękna i potrzebna
człowiekowi. Każda wymaga poświęceń i wyrzeczeń, a kiedy już jest,
przynosi szczęście, radość i czasami niesie ze sobą ból i cierpienie.



Renesansowymi przedstawicielami uczucia
towarzyszącego człowiekowi od zarania dziejów są Romeo i Julia - tytułowi
bohaterowie tragedii Szekspira. Prawi ona o czystej, pięknej miłości,
zniszczonej przez vendettę zwaśnionych rodów. Kto wie czy nie są to
najsłynniejsi kochankowie literatury. Ich tragiczne dzieje stały się
własnością całej ludzkości, przestrogą przed nienawiścią. Tak się, bowiem,
stało, że to nienawiść zniszczyła wspaniałe uczucie wzajemnie kochających
się ludzi.



Oświeceniowe podejście do miłości znalazło
oparcie w sentymentalizmie. Początki tego prądu umysłowego wiążą się z
nazwiskiem filozofa Jana Jakuba Rousseau, który głosił przewagę serca nad
rozumem, przewagę natury nad cywilizacją. Szczególnie ważne wydaje się w
sentymentalizmie zwrócenie uwagi na strefę przeżyć i doznań wewnętrznych
jednostki ludzkiej. Naturalne doznania i związki międzyludzkie, natura
jako tło sytuacji ludzkich są przeciwstawne światu cywilizacji - światu
obłudy i pozorów. Franciszek Karpiński uważał, że źródłem natchnienia dla
poety może być wszystko, co go otacza. Za źródło twórczości uważał:
"pojęcie rzecz, serce czułe i piękne wzory". Najważniejsze jest to owe
"serce czułe", wrażliwe na ludzkie nieszczęścia, na potrzeby miłości,
mające emocjonalny stosunek do przyrody oraz budujące wewnętrzny ład
moralny poprzez odrzucenie zakłamania i pozorów. Zgodnie z założeniami
Karpiskiego sentymentalna twórczość literacka miała być oryginalna, ale
rodzinna. Postulował on, iż pownna odznaczać się prostotą, wzorowaną
niejednokrotnie na utworach ludowych.



Jednym z utworów Franciszka Karpińskiego
jest liryk "Do Justyny. Tęskność na wiosnę", będący wspomnieniem
młodzieńczego zauroczenia poety. Pozornie o miłości nie ma w utowrze ani
słowa. Przez cały czas podmiot liryczny porównuje świat natury do swojego
wewnętrznego, psychicznego stanu ducha. Cały zewnętrzny świat zdominowany
jest przez rozkwitającą, promieniującą radością wiosnę, gdy cała przyroda
budzi się do życia:



"Już tyle razy słońce wracało

I blaskiem swoim dzień szczyci,

A memu światłu coś się to stało,

Że mi dotychczas nie świeci ? (...)

Już się i zboże do góry wzbiło (...)

Już słowik w sadzie zaczął swe pieśni (...)

A mój mi ptaszek nie śpiewa".



Natomiast w sercu samotnego podmiotu
lirycznego dominują uczucia wprost przeciwne: żal, tęsknota i poczucie
smutku. Jest to opis stanu psychicznego i cierpienia spowodowanego zawodem
miłosnym lub tęsknotą za ukochaną:



"O wiosno ! pókiż będę cię prosił,

Gospodarz zewsząd stroskany ?

Jużem dość ziemię łzami urosił:

Wróć mi urodzaj kochany."



Znaczącą sielanką był także utwór "Laura i
Filon". Akcja utworu rozgrywa się na wsi, na tle przyrody i wypełniona
jest wypowiedziami dwojga zakochanych. Głównym tematem ich rozmów jest,
oczywiście, miłość, siła łączącego ich uczucia: "Kocham zmiennika
Filona"
i perypetie z nim związane. Bohaterowie przeżywają chwile
rozterek i niecierpliwości, tęsknoty i złości, szarpani są namiętnościami,
które zawsze towarzyszą miłosnemu uniesieniu. Sielanka "Laura i Filon"
jest świadectwem tak charakterystycznego dla literatury sentymentalnej,
zainteresowania wewnętrznym życiem i "czułym sercem" człowieka, światem
jego uczuć, zmysłów, doznań metafizycznych.



Sentymentalizm do literatury oświecenia
"wniósł" przede wszystkim uczucia: miłość do kobiety, natury, ojczyzny,
Boga i współczucie cierpiącym. Ważna stała się przyroda, towarzysząca
uczuciom ludzkim. Także zwrot do przeszłości narodowej, doszukiwanie się w
niej utraconych wartości i nawoływanie do powrotu do nich są zdobyczą
sentymentalizmu.



Każda epoka poświęca miłości mniej lub
więcej uwagi. Miłość romantyczna jest uczuciem tragicznym, lecz
równocześnie bardzo porywającym. Tłumiona w poprzednich epokach, tu
odżywa, wybucha ze zdwojoną mocą. Miłość romantyczna jest nieszczęśliwa,
nieziemska, tak odległa od dzisiejszego schematu tego uczucia. Romantyzm
stworzył całą teorię miłości, jako uczucia, które ma wymiar kosmiczny;
rozrasta się, bowiem, od miłości umysłowej - miłości do kobiety - poprzez
więź uczuciową z bliźnimi, aż w sferę nieskończoności, irracjonalności,
szczyt osiągając w miłości do Boga i ojczyzny. Miłość, dla wszystkich
romantyków była sprawą życia i śmierci. Uczucie fascynacji, namiętności,
które ogarnia dwoje ludzi, jest tak silne, że nie można go niczym przemóc.
Sięga poza grób.



Przykładem nieszczęśliwego kochanka jest
Werter i Giaur. Dla obu miłość stanowi sens życia. Jakże, jednak, odmienne
reakcje wywołuje wewnętrzny niepokój. Giaur demonstruje swą siłę, okazuje
bunt, nie czuje wewnętrznych ograniczeń, sumienie jest mu obce, nawet po
dokonaniu zbrodni, można podejrzewać, że przemyślał swój czyn i nie żył
pod wpływem emocji, nadal uważał, że miłości jest dla niego
usprawiedliwieniem. Werter wprost przeciwnie. On cały czas pozostaje
zamknięty w sobie. Dopiero samobójstwo ujawnia prawdziwą motywację jego
działań, dopiero wtedy zostaje zauważony. Nie jest porywczy, każdy swój
krok przemyśli, nim sprzeciwi się regułom świata rzeczywistego.



Postacie te nie po to zostały wykreowane
by być wzorem, mają jedynie ukazać jak wielka jest sfera uczuć i jak jest
ona skomplikowana.



"Eugeniusz Oniegin" to poemat dygresyjny
Puszkina składający się z 8 ksiąg, których akcja toczy się kolejno w
Petersburgu, majątku Łarinów, podróży Eugeniusza po Rosji i znów w
Petersburgu. Tytułowy bohater poświęcał się licznym miłostkom i romansom.
Szybko, jednak, znudziło mu się salonowe życie. Wyjeżdża na wieś, gdzie
nawiązuje przyjaźń z poetą Włodzimierzem Leńskim, dzięki któremu poznaje
Tatianę Łarinę. Panna zakochała się od pierwszego wejrzenia w Onieginie
lecz młodzieniec odrzuca afekt Tatiany i specjalnie podczas balu zaleca
się do jej młodszej siostry, a ukochanej Leńskiego Olgi - Włodzimierz
wyzywa go na pojedynek; Eugeniusz zabija rywala i udaje się w podróż po
Rosji. Wraca do stolicy po latach i znów spotyka Tatianę � teraz już żonę
generała i księcia (swego krewnego), zakochuje się w niej, wyznaje
miłości, ale Tatiana jest wierna mężowi i odrzuca jego miłość, ponieważ
nie wierzy w szczerość uczucia dawnego ukochanego:



"Dlaczego dzisiaj legnie pan do mnie ?

(...) bo weszłam w krąg wielkiego świata ?

Bo mógłby pan odświeżyć blask

Uwodzicielskiej swojej chwały,

By go salony podziwiały ?"



"Eugeniusz Oniegin" to wspaniałe dzieło
Puszkina, które zachwyca nas tragiczną miłością Eugeniusza i Tatiany,
miłością nigdy niespełnioną.



W polskiej literaturze romantycznej
spotykamy wielkiego patriotę - Konrada Wallenroda, który jest głównym
bohaterem dramatu Adama Mickiewicza pod tym samym tytułem. Konrad musi
wybrać między miłością do żony - Aldony, a miłością do ojczyzny, która
zwycięża. Walter (kryjący się pod postacią Konrada) wie, że musi porzucić
żonę, poświęcić swoją miłość i Aldony, aby ratować ojczyznę. W słowach
"stokroć przeklęta godzina" ujawnia się cały dramat bohatera. Konrad
samotnie podejmuje walkę z zakonem krzyżackim. Niszczy go metodą postępu i
zdrady, a więc obiera sposób moralnie naganny. Bohater jest świadomy
amoralności jakiej się dopuszcza, jednak wie, że nie ma innej drogi do
zwycięstwa:



"Jeden sposób Aldono, jeden pozostał
Litwinom

Skruszyć potęgę Zakonu (...)

Stokroć przeklęta godzina,

W której od wroga zmuszony chwycę się tego sposobu !"



Konrad Wallenrod nie tylko przeżywa
konflikt z samym sobą, ale wyrzeka się również szczęścia osobistego i
skazuje się na wieloletni pobyt wśród znienawidzonych wrogów jako mistrz
krzyżacki. A więc jego miłość do ojczyzny była bezgraniczna i żarliwa. Dla
niej poświęca nie tylko miłość kobiety, ale i honor - skazuje się na
wieczne życie wśród kłamstwa.



Można zaryzykować stwierdzenie, że miłość
romantyczna to uczucie szalone, fanatyczne, pozbawione trzeźwej kontroli
rozumu. To nieokiełznany wybuch wewnętrznych przeżyć, wzruszeń bohatera.
Według romantyków poznanie idealnej miłości jest dane tylko jednostkom
wybitnym, które są w stanie widzieć oczyma duszy, dostrzegać prawdy żywe.
A więc idealna miłość romantyczna to miłość do kochanki - drugiej idealnej
"połówki", to miłość do ojczyzny, poezji, wartości ponadczasowych. Miłość
ta czasami pełna jest buntu, bluźnierstwa przeciwko Bogu, niezgody na
otaczający świat, bólu niedocenienia. Ale miłość może też być
delikatnością i pięknem. Mówi o tym Mickiewicz w wierszu "Snuć miłość".
"Snuje" on miłość jak jedwabnik, leje jak źródlaną wodę. Pielęgnuje ją
jako skarb najdroższy, najcenniejszy.



 



Różne modele miłości romantycznej. Omów
temat na podstawie wybranych utworów literatury romantycznej.



 



Z motywem miłości romantycznej możemy się
spotkać w niemal wszystkich utworach literackich tej epoki. Wynika to z
faktu, że typowy bohater romantyczny to nieszczęśliwy kochanek, a jego
zawiedzione uczucie staje się motorem do dalszych - twórczych działań. W
życiu codziennym także możemy zetknąć się z pojęciem romantyczna miłość -
wielka, uwznioślona, szalona, ale bardzo często jednostronna i
rozczarowująca, często dostarczająca niemiłych rozczarowań. Różne modele
miłości mogą zostać zaprezentowane na podstawie takich utworów, jak:
"Dziady część IV", "Konrad Wallenrod", "Kordian", "Nie-Boska komedia" i
wiele, wiele innych.



"Dziady część IV" - ujęta została w formie
trzech upływających godzin. Pierwsza z nich to tak zwana "Godzina
miłości". Uczucie to przestaje być faktem z życia ludzi, staje się
natomiast ogromną, samoistną siłą kierującą ludźmi, mogącą ich doprowadzić
do klęski lub do pełni szczęścia. Dwoje młodych ludzi o podobnych
poglądach i ideałach zakochuje się w sobie, jednak różnice w pochodzeniu i
stanie majątkowym nie pozwalają im na pobranie się i kontynuowanie
szczęśliwego życia dalej. Bardzo często rodzice strony wyższego stanu
żenią, bądź wydają za mąż swe dziecko, nawet wbrew jego woli. Ostatnie
spotkanie, rozstanie i rozpacz to bardzo częste zjawisko w takich
wypadkach. Jednak w tym utworze mamy przedstawioną bardzo dogłębną analizę
psychiki i odczuć zawiedzionego kochanka a więc tego, co dzieje się w
rozdartej duszy. Nieszczęśliwa miłość doprowadza Gustawa do:



- obłędu, do miotania nim poprzez
powracające fale goryczy i cierpienia;



- pragnienia śmierci i prób samobójstwa.
Jednak uczucie miłości jest silniejsze od śmierci - po samobójstwie Gustaw
nadal odczuwa cierpienia związane z miłością;



- zwątpienia w prawdę, naukę i porządek
świata;



- stracie zaufania do kobiet ("Kobieto,
puchu marny Ty wietrzna istoto");



- przekreślenia całego dotychczasowego
życia - Gustaw przestaje istnieć dla świata.



"Konrad Wallenrod" - to utwór, w którym
bohater cierpi również z tego powodu, że nie może być razem ze swą
ukochaną Aldoną, ale nie jest to spowodowane różnicą w pochodzeniu
pomiędzy dwojgiem kochanków. Przyczyną ich nieszczęśliwej miłości jest
sytuacja polityczna, w jakiej znalazła się ich ojczyzna, oraz jedyna w
swoim rodzaju możliwość zmiany tego stanu rzeczy. Konrad jest bowiem
mistrzem Zakonu Krzyżackiego, ze strony którego grozi Litwie
niebezpieczeństwo i jako jedyny ma możliwość doprowadzić ten zakon do
klęski, samemu jednak płacąc za to ceną najwyższą - własnym życiem oraz
szczęściem i miłością. Staje więc przed dylematem: życie prywatne czy
Ojczyzna. Wybiera jednak dobro Ojczyzny, czym pozbawia się szczęścia
rodzinnego, przynajmniej w życiu na ziemi.



Nieco inny model miłości został ukazany w
powieści Juliusza Słowackiego zatytułowanej "Kordian". Wprawdzie tytułowe
bohater również jest nieszczęśliwy z powodu miłości, jednak w jego
przypadku powodem przygnębienia nie jest ani różnica pochodzenia, ani też
konflikt pomiędzy dobrem Ojczyzny a dobrem prywatnym. W I akcie poznajemy
niezwykle wrażliwego i delikatnego młodzieńca - poetę. Jak przystało na
prawdziwego romantyka jest on zakochany w Laurze - jednakże ona zachowuje
się w stosunku do niego z pewnym dystansem, czasami nawet lekceważąc go.
Młodzieniec ten, nie potrafiący znależć sobie miejsca w otaczającym go
świecie popełnia samobójstwo. Wkrótce widzimy go w czasie podróży po
Europie w czasie której przekonuje się on, że miłość kobiet można kupić za
drogie prezenty, natomiast nie jest to nigdy miłość szczera. Tak więc
również Kordian jest bohaterem typowo romantycznie nieszczęśliwym, jednak
jego cierpienia są spowodowane zawodem doznanym ze strony kobiet, a nie
sytuacją polityczną bądź społeczną. Również u niego nieszczęśliwa miłość
staje się motorem dalszych działań na rzecz wolności kraju ojczystego.



"Nie-Boska komedia" - to również utwór
romantyczny, w którym spotykamy się z jeszcze innym spojrzeniem na sprawę
miłości. W życie rodzinne hrabiego Henryka wdziera się poezja("Dziewica"),
która doprowadza do rozbicia szczęśliwego dotąd małżeństwa, jakie stanowią
Maria i Mąż. Skutki tego są fatalne, gdyż zaślepiony Mąż zaczyna unikać
swej żony, która w krótkim czasie z żałości umiera, pozostawiając hrabiemu
Henrykowi małe dziecko - Orcia. Po kilku latach bohater "Nie-Boskiej
komedii" staje na czele obozu rewolucjonistów, by wkrótce zginąć pod
przeważającymi siłami wroga. Tak więc również hrabia Henryk jest bohaterem
typowo romantycznym, którego motorem do działania staje się nieszczęśliwa
miłość, a to nowe działanie też jest podporządkowane jakimś nadrzędnym
celom (walka o zachowanie statusu społecznego).



 



Romantyzm w oczach twórców literatury
późniejszych epok
.



 



Tradycja  romantyczna  w  Polsce  to 
element  zupełnie  inny niż romantyzm europejski,  choćby niemiecki, w
najczystszym wydaniu Goethego.  Dzieje się tak  dlatego,  że  w  naszej 
kulturze  i naszej historii romantyzm odegrał szczególną   rolę.  
Specyfika   epoki   w   Polsce  wynika  z  uwarunkowań historycznych.   
Obok  nowej  filozofii,  obowiązującej  w  całej  Europie początku  
wieku   XIX,  w  polskim  wydaniu romantyzmu  niezwykle  silnie zadziałał 
czynnik patriotyczny, zmagań z zaborcą kraju, który znów usiłuje być  
wolny   i  niepodległy.  Walka  o  wolność  zdecydowała  o  kształcie
literatury,   określiła   biografię   bohatera   romantycznego, 
pojmowania (specyficznego)  roli  Polski w dziejach narodów.  Czy
romantyzm zgasł wraz z  klęską  powstania  styczniowego?  Niezupełnie.
Wydaje się, że pozostał w odczuciu  ludzi zajmujących się literaturą epoką
najważniejszą, najbogatszą i  najciekawszą.   Mówi  się  też,  że  w 
każdym  współczesnym Polaku tkwi sentyment  do  epoki  romantyzmu.  Brzmi 
to czasem jak zarzut: niepoprawny romantyk,  nadwrażliwiec.   Do  tego
dochodzą: brak realizmu, racjonalizmu, przewaga  emocji  nad 
rozsądkiem...   Być  może  rzeczywiście  tkwi  w tym odrobina  prawdy, 
że  jest w nas podziw dla impulsywnych zrywów, dla szału romantycznych 
straceńców,  choć  potrafimy ich krytykować, choć nie zawsze  przyznajemy 
się  do  tej "słabości".  Podobnie bywało z twórczymi umysłami epok 
następujących  po  romantyzmie.  Krytykowali, kwestionowali, lecz ich
własne  dzieła  zdradzały,  że  są spadkobiercami mentalności
romantycznej. Myślę,   że   ta   teoria   -  krytycyzmu,  ale  i  afektu 
wobec  tradycji romantycznej, da się udowodnić. Zacznijmy  od 
zestawienia  podstawowych  elementów  świata  romantycznego, ustalenia  
co   znaczy  dla  nas  romantyzm,  słowem  od  punktu  wyjścia. Romantyzm 
to  dla  mnie  przede wszystkim mit walki o wolność, poświęcenie dla  tej 
idei  duszy  i życia, bunt "Konrada z III Części Dziadów" przeciw Bogu  i 
Kordiana przeciw carowi, cierpiętniczy okrzyk romantyków krajowych
Berwińskiego,   Goszczyńskiego,   Ehrenberga.   Drugi  mit  romantyczny 
to nieszczęśliwa  miłość  -  Mickiewicza  do  Wereszczakówny, 
Słowackiego  do Ludwiki  Śniadeckiej,  Gustawa,  Kordiana,  Henryka 
itd...   Przestaje być istotne  czy  mówimy o biografii twórcy czy
bohatera. Doprawdy, wydaje się, że   tylko   hrabia  Zygmunt  Krasiński 
miał  szczęście  w  miłości.  Jego europejskie  romanse  były 
skandalizujące,  lecz  udane, czasami - aż zbyt męczące.  Kolejny 
"żelazny"  punkt  romantyzmu  to bohater romantyczny. O, tak.   Potomek 
Hamleta,  nieszczęśliwy  kochanek,  poeta,  niewolnik idei, samobójca, 
rycerz  walczący  o  ojczyznę.  Jedni  mówią:  wspaniały!  Inni machają 
ręką  w  pogardliwym  geście. Nic przecież nie osiągnął... Jeszcze jedną 
rzecz  z  romantyzmu  warto  wspomnieć, mianowicie "inwazję duchów". Tak, 
inwazję  -  zjaw,  widm, rusałek, upiorów.  Można by przypuszczać, że
świat  pozazmysłowy powstał i wkroczył tryumfalnie do literatury. I
jednego nie  można  romantyzmowi  odmówić  - tej czarownej, uduchowionej
atmosfery!  Tyle,  jeśli  chodzi  o  uporządkowanie  "podstawy 
odwołań".   A cóż na to następne epoki? Ustosunkowały się w różnoraki
sposób. Pozytywizm  - bezpośredni spadkobierca i następca romantyzmu
odniósł się do idei  romantyków  niechętnie  i  krytycznie.  W  miejsce
fantazji, samotnej walki   o   nieosiągalne   cele,   praktyczni  
pozytywiści   zaproponowali utylitaryzm   wszelkich  działań,  pracę  u 
podstaw  i  pracę  organiczną, oświecanie  ciemnego  ludu,  podnoszenie 
gospodarki kraju - świadczy o tym nowelistyka i proza (tendencyjna i
realistyczna) epoki. "Trzeba z żywymi naprzód iść,/ po życie sięgać nowe,/
a nie w uwiędłych laurów liść/ z uporem stroić głowę"      - pisał Adam
Asnyk. Czyli  -  laur  romantyzmu  uwiądł...  "każda  epoka  ma  swe 
własne cele" (Asnyk).   Zastanówmy się tylko: czy  pozytywiści odrzucali
całkowicie hasła i  ideologię  romantyków?  Dochodzę  do wniosku, że nie. 
Pozytywiści, mimo okrzyków  sprzeciwu  i  całej swej racjonalnej teorii,
cierpieli na swoisty "kompleks  romantyzmu".  Sentyment i podziw dla
minionej idei co jakiś czas błyska  w  ich  twórczości.  Na przykład pełna
realizmu powieść Orzeszkowej "Nad   Niemnem".   Zawiera  krytykę  typowo 
romantycznych  osób  -  Emilii Korczyńskiej,  Zygmunta  -  zmanierowanego 
artysty,  Różyca  -  znudzonego  arystokraty.   Jest  to nawet romantyzm
ośmieszony. Lecz kiedy wczytamy się uważnie  -  znajdziemy  też  hołd, 
wielki  szacunek  dla romantycznej idei wyzwolenia.  Przecież  wątek 
powstańczy i mogiła powstańców 1863 - to czas święty  i  miejsce święte,
to czas walki i heroizmu, choć teraz nastał czas pracy - tamten istnieje w
pamięci jako sacrum. "Lalka" B. Prusa, zdawałoby się krytykuje romantyczny
idealizm, typ miłości romantycznej  oraz  heroiny  romansów  podobne  do
Izabeli śęckiej. Lecz tu także  istotny  jest motyw patriotyczny powstania
styczniowego.  Wokulski - główny  bohater  powieści  -  nosi szereg cech
bohatera romantycznego, jego dzieje  można  nazwać pewną antologią losów
nieszczęsnego Konrada-Gustawa z "Dziadów".   A  nie jest to przecież
bohater ani negatywny, ani ośmieszony, przecież  jest  jednym  z 
"ulubieńców" czytelnika.  Czym zaś są, jeśli nie pozostałością  i 
uznaniem romantyzmu bohaterskie czyny, straceńcze walki i namiętne 
historie  miłosne  opisane  przez  H.  Sienkiewicza  w  Trylogii?
Sienkiewicz   szczodrze   zaczerpnął   z   epoki   romantycznej,  
podobnie kształtował  postacie  i  ich  ideały,  tyle że klęskę bohaterów
zmieniał w końcu w sukces. Pamiętajmy, że było to dzieło "ku pokrzepieniu
serc". Muszę  wspomnieć  jeszcze  o  Konopnickiej. Z jednej strony jest
piewczynią ludu,  z  drugiej  jednak  pojmowanie  poety  i  poezji 
prezentowane przez Konopnicką   jest   typowo   romantyczne.  Poeta  to 
indywidualność,  jest natchniony,  pełen mocy...  Zupełnie jak za czasów
wieszczów poezji. Wiersz "Contra   spem  spero"  także  jest 
romantycznym  odgłosem.  Sam  tytuł  - wyznanie:  "wierzę wbrew nadziei" -
mógł wykreować tylko umysł romantyczny, nie  mówiąc już o sposobach
obrazowania typowych dla twórców romantycznych, a  użytkowanych   przez  
poetkę.   Przecież   wichury,  zawieje,  obłoki, cmentarzyska  - to ujęcie
rodem z poezji Słowackiego, Mickiewicza, Norwida. I  odwieczna  nadzieja 
na  odzyskanie  niepodległości  -  można powiedzieć istota  romantyzmu. 
Wniosek  -  pozytywiści nie całkiem przekreślili epokę romantyzmu. W ich
twórczości przebrzmiewają romantyczne echa. W  epoce  młodopolskiej 
obserwujemy  totalny, jawny zwrot ku literaturze i ideologii  
romantyzmu.    Króluje   teraz  neoromantyzm,  przejmuje  hasła głoszone 
przez  romantyków,  docenia  duchową  atmosferę  epoki, patrzy na świat 
oczami  romantyków.   W  "Weselu"  Wyspiańskiego  jesteśmy świadkami
"najazdu"  istot  pozaziemskich  na  chłopską  chatę,  w  której 
dramaturg usiłuje  pobratać  dwa  stany  -  inteligencję  i chłopów. Widmo
malarza de Laveaux  żywcem  przypomina  "Romantyczność"  A.  Mickiewicza, 
całość aktu wizyjnego  -  "Dziady, część II".  Temat dramatu Wyspiańskiego
- to pytanie o   możliwość   zaistnienia   zrywu   powstańczego.  
Odpowiedź  nie  brzmi  optymistycznie. Poezja  młodopolska  to  też  w 
pewnej  mierze  echo  romantyzmu,  samotny dekadent  nosi  cechy
podobieństwa do bohatera romantycznego, choć ten jest bierny  i 
zniechęcony,  a  tamten  spalał  się w wiecznej aktywności.  Mit sztuki  i
artysty, wyniesienia ponad tłumy przypomina romantyczną koncepcję 
poezji   i   poety.  "Hymny"  Jana  Kasprowicza  to  przecież 
konradowskie wystąpienie  przeciw  Bogu,  waloryzacja  przyrody  górskiej 
w utworach W.  Tetmajera,  to  ideał  romantyczny, bliskości natury,
opiewania jej piękna. Szatan,  bohater  poezji  T.  Micińskiego jest
silną, zbuntowaną jednostką,  która chętnie wybiera potępienie niż
niewolę. Jest podobny do romantyka. Spadkobiercą  ideałów  romantycznych 
czuł  się  Stefan  Żeromski. Widać to wyraźnie   w   jego   utworach  - 
zarówno  w  repertuarze  tematów  jak  i emocjonalnym  stosunku  do 
sprawy  niepodległości.   Żeromski  często tłem swoich   powieści  
czynił   niepodległościowe  zrywy  Polaków  -  kompanię napoleońską 
("Popioły")  lub  powstania  ("Rozdziobią  nas  kruki, wrony", "Wierna 
rzeka"). Mimo że społecznikostwo i idea niesienia oświaty prostemu
ludowi   kojarzy   się  z  pozytywistyczną  pracą  u  podstaw,  typowi 
dla Żeromskiego  bohaterowie-społecznicy przypominają romantycznych
idealistów.  Judym,  który  poświęcił  prywatne  szczęście i miłość do
Joasi dla pracy wsłużbie  idei ("Ludzie bezdomni"), Stasia Bozowska
("Siłaczka"), poświęciła zdrowie  i  życie.  Temat  ojczyzny, kształtu
ideowego Polski, złudna wizja "szklanych   domów"   -   to   tematy  
Żeromskiego,   a  przecież  zarazem  romantyków...Problem  walki  o
 wolność,  upragnioną  wolność, skończył się w roku 1918. Nastała epoka
dwudziestolecia międzywojennego a wraz z nią:  "Ojczyzna  moja  wolna, 
wolna,  więc  zrzucam  z ramion płaszcz Konrada" -pisał Antoni Słonimski.
Koniec  z  romantyzmem,  wieczną   martyrologią  niewoli, poezją tyrtejską
i wizją  poety-mesjasza.  "Najchętniej  w tłum się wcisnę, będę ultimus
inter pares"  - pisał poeta Tuwim.  "A wiosną niechaj wiosnę, nie Polskę
zobaczę"  - postuluje Lechoń.  Futuryści każą patrzeć w przyszłość, nie
obracać siętam   tylko,   gdzie   cmentarzyska   starych   trucheł,  
"nieświeże  mumie mickiewiczów  i  słowackich"...  I  oto,  w tej samej
epoce, ten sam Lechoń  pisze  przepiękny  poemat  "Mochnacki",  sięgający 
tematem i stylistyką doepoki  romantycznej.  Ten  sam Julian Tuwim przyzna
się w wierszu "Sitowie"  do  poetyckiej  męki  twórczej,  będzie 
usiłował  zdefiniować  poezję.   W międzywojniu  zadebiutuje  Władysław 
Broniewski, poeta "rewolucyjny", lecz posługujący   się   typowo  
romantycznym   arsenałem   -  emocją  i  typem obrazowania,  wystarczy 
przypomnieć  utwór  pt. "Poezja".  Edward Słoński, nieco  starszy  poeta, 
piewca  pierwszej  wojny  światowej,  był  ogromnie popularny   w  
dwudziestoleciu   międzywojennym   właśnie  ze  względu  na patriotyczny 
pierwiastek  swojej  poezji.  Tak więc, poeci "międzywojenni" nie  byli 
całkowicie  wolni od mitu romantycznego.  A wolność ojczyzny też nie
potrwała długo.  Druga   wojna   światowa,   krwawy   wrzesień   1939, 
okupacja,  powstanie warszawskie.    Nic  dziwnego,  ze  takie  czasy 
wskrzesiły  mit  bohatera romantycznego  i  poezji  tyrtejskiej.  
Przykładem  są  poeci  - Tyrteusze powstania warszawskiego - K.K.
Baczyński, T. Gajcy, A. Trzebiński.  Operowali romantyczną  stylistyką,
odwoływali się do ballad, opiewali swoją przegraną miłość,  rejestrowali 
koszmar  otaczającego  ich  świata  i  pragnęli siłą wyobraźni,   wizją  
odkształcić   rzeczywistość.   Trudno  zaprzeczyć,  że mistrzami w takich
działaniach byli poeci romantyczni. A  współczesność?  Literatura
współczesna, mimo że tak wiele w niej wątków, nowatorskich  i 
tradycyjnych  nurtów,  nadal  prowadzi dialog z literaturą romantyczną, 
choć  są  to  różne formy wypowiedzi.  Zauważmy, że powojenne  czasy 
oznaczały  dla wielu Polaków emigrację. Twórcy emigracyjni mieli zaś ten  
sam   problem,   co   uczestnicy   Wielkiej  Emigracji  po  powstaniu
listopadowym   -   tęsknota   za  rajem,  wspomnienia  pejzaży 
ojczystych, propozycje  przemian  ustrojowych,  rodzaj walki o polskość. I
pisali w tym  duchu  emigranci  od Miłosza po Barańczaka. W dodatku
"Dolina Issy" Miłoszawskrzesza  motyw  litewski,  jak  w  "Panu 
Tadeuszu"  A. Mickiewicza, lecz  zarazem  jak  w  "Dziadach" wieszcza - bo
ożywają w współistnieją w świecieczłowieka   widma,   gusła,   strzygi  
i   czary.   Pisząc  o  literaturze współczesnej,  nie  sposób  dokonać 
rejestru  całościowego  w tak krótkiej pracy,  trzeba  się  kierować
wyborem.  Wydaje mi się, że piętno romantyzmu określiło  prozę  Marka 
Hłaski.  Demoniczna,  zawsze  zniszczona  miłość i fatalna,  fałszywa 
kobieta  to  stały  wątek  opowiadań i powieści Hłaski. Pesymizm,
różnoraki  mechanizm  ruiny  miłości  od  ingerencji bezmyślnych  ludzi 
po  "bogatą przeszłość" kochanki - zdradzają tęsknotę za spełnieniem
wielkiej,   szczęśliwej   miłości.   bohater  prozaika  jest  samotny, 
nie  rozumiany   przez   społeczeństwo,  często  posiada  tajemniczą 
biografię. Pisarz   wprowadza  też  wątek  samobójczy  w  losy  swoich 
bohaterów,  co przywodzi na myśl bohatera romantycznego. Będąc  przy 
temacie miłości i śmierci, trzeba wspomnieć poezję zmarłej tak młodo 
Haliny  Poświtowskiej  "Jestem Julią...", "Mam ciebie w roztańczonej
krwi",  "Kiedy  umrę  kochanie"  itd.   Wiersze  poetki  to  zapis 
miłości wszechogarniającej,   której   towarzyszy  przeczucie  śmierci.  
Miłość  w  centrum  twórczości,  śmierć  podążająca  tuż  obok
przypominają literaturę romantyczną,  choć twórczość Po światowskiej nie
da się określić jako typowo mistyczna    czy    duchowa",    przeciwnie   
jest   często   zorientowana materialistycznie. Natomiast   Ernest  
Bryll   podejmuje   tematykę   romantyzmu   i  postawy współczesnych 
wobec  dziedzictwa  romantycznego  wprost.  Jest to w pewnym sensie 
twórczość  "rozrachunkowa",  gdyż  poeta  podjął  się  rozliczeń ze
zbiorem   romantycznych  mitów,  funkcjonujących  w  świadomości 
polskiej,  poprzez    demaskację    nawyków    myślenia,   mentalności  
romantycznej, zakorzenionej  w  psychice  Polaka, Bryll konstruował ocenę
współczesności.  Poeta  nawiązuje  do  romantyzmu  także  przez  tematykę,
stylistykę swoich utworów.   Przypomnijmy:  "Rzecz  listopadową",  wiersz
"Lekcja polskiego - Słowacki",   "Toast",   "Wciąż  o  Ikarach 
głoszą"...  itd.  Szukać  wśród współczesnych  poetów  i  prozaików 
można  by  dalej. Wspomnieć Stanisława Dygata  "Jezioro  Bodeńskie", 
twórczość  T.  Konwickiego, poetów Herberta, Grochowiaka  i  innych,  lecz
realia czasu na to nie zezwalają. Zakończę tę  długą  podróż  przez 
epoki  następującym  wnioskiem.  Romantyzm wciąż jestżywy  -  bo 
funkcjonuje  w  pamięci  ludzi,  mobilizuje  twórców,  wzbudza
kontrowersje.  W  historii  literatury  polskiej  nigdy  nie przestanie
być istotny.  Bez  względu  na charakter kolejnych epok - odrodzi się znów
jako wzór, lub jako obiekt krytyki.



 



Eros i Tanatos w wybranych
epokach literackich.



 



Eros – bóg miłości, Tanatos –
bóg śmierci często występują obok siebie w utworach literackich i
pojawiają się w nich od najdawniejszych czasów. Epoka średniowiecza
ukazywała właśnie te obydwa zjawiska razem, ponieważ zdaniem pisarzy tej
epoki, prawdziwe uczucia trwają nawet po śmierci.



Najlepszym przykładem może tu
być „Legenda o Tristanie i Izoldzie” z XII wieku, która jest najgłębszym
poematem o miłości i śmierci zarazem.



Utwór opowiada o tragicznych
kochankach, którzy – ogarnięci namiętnością, świadomi zła i zdrady, jaką
popełniają – żyją w ciągłym napięciu emocjonalnym, przez całe życie
poszukując się i rozłączając. Miłość sprowokowana tajemniczym napojem jest
przepojona cierpieniem, którym kochankowie płacą za chwile radości bycia
ze sobą. Żyją w kłamstwie, zdradzają człowieka, którego oboje kochają –
Izolda męża, Tristan swojego wuja i najlepszego przyjaciela, króla Marka.
Nie zostało oszczędzone im żadne cierpienie. Miłość ich jest przede
wszystkim duchowa, umożliwiająca pełne zrozumienie, absolutną harmonię.
Dlatego trwała ona również po ich śmierci, a ... w nocy z grobu Tristana
wybujał zielony głóg [...], który zanurzył się w grobie Izoldy... 
Bohaterowie tej pięknej opowieści, choć nie mogli żyć bez siebie, nie byli
szczęśliwi. Umierają przedwcześnie, umierają z miłości.



Myśl o śmierci zajmowała ważne
miejsce, jak widać, w dorobku literackim średniowiecza. Wynikało to
również i z tego, że człowiek tej epoki żył krótko, a częste wojny i
epidemie dziesiątkowały ludność. Śmierć była więc na porządku dziennym,
obcowało się z nią niemal bez przerwy. W XIII wieku zaczęto przedstawiać
spotkania osób żywych ze zmarłymi oraz dialog, jaki podejmuje z
człowiekiem upersonifikowana Śmierć.



Do najdawniejszych tekstów tego
rodzaju należy anonimowy wiersz pt. Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią.
W utworze ma ona różne oblicza. Posiada cechy władczyni, ale równocześnie
jest kaznodzieją, gdy objaśnia Polikarpowi kwestie egzystencjalne, ukazana
w sposób alegoryczny rozpoczyna tańce – dance makabre, w których jej
partnerami stają się wszyscy ludzie. Uzmysławia im ich równość w godzinie
zakończenia życia, pragnie wywołać lęk i skruchę. Opisana jest jako
rozkładające się ludzkie zwłoki, posiada nieodłączny atrybut – kosę.



W czasach średniowiecza
istniało przekonanie, że śmierć człowieka uzależniona jest od tego, jak
żył. Ludzie prawi i uczciwi powinni zatem umierać lekko, zaś ludzie źli i
występni – w mękach i cierpieniu. Odnosi się to m.in. do tytułowego
bohatera Pieśni o Rolandzie. Śmierć Rolanda na polu walki przedstawiona
została przez autora w sposób niezwykle patetyczny. Sam moment umierania
wypełniony jest wieloma gestami i zachowaniami bohatera. Roland – obrońca
wiary i ojczyzny – umiera z przeświadczeniem, że zasłużył na zbawienie,
gdyż wypełnił swój rycerski obowiązek do końca. Gdy umiera, ... Bóg zsyła
mu swego Anioł a Cherubina... i innych świętych, którzy niosą duszę
hrabiego do raju.



Z zagadnieniem śmierci i
problemem odpowiedzialności za niegodziwe życie wiąże się idea ascezy.
Literackimi przykładami spokojnego oczekiwania na śmierć są żywoty
świętych i legendy o męczennikach. Drogę do zbawienia poprzez ubóstwo,
prostotę i pokorę wskazuje autor Legendy o św. Aleksym. Dlatego po śmierci
tego ascety mają miejsce niezwykłe wydarzenia: dzwony same dzwonią, zaś
niewinne dziecko prowadzi papieża z kardynałem do domu jego ojca. Tam
odnajdują zmarłego Aleksego, zaś ze zwiniętej kartki papieru, którą
trzymał w ręku, dowiadują się, kim był naprawdę ten żebrak.



Często spotykany w literaturze
średniowiecznej motyw śmierci miał służyć podkreśleniu znikomości życia,
przypominać o jego doczesności oraz odpowiedzialności za nie przed Bogiem.
Uwalniała ona tych, co na to zasłużyli, od wszystkiego, co ziemskie i
pozwalała odczuć szczęście niebieskie.



Romantyzm, podobnie jak
średniowiecze, traktował człowieka przede wszystkim jako istotę duchową.
Dlatego też twórcy niejednokrotnie czynili śmierć tematem swoich rozważań.
Można nawet spotkać się z opinią badaczy tej epoki, że tragiczne, pełne
lęku pojmowanie śmierci jest charakterystyczne właśnie dla literatury tego
okresu. Filozofia i literatura wcześniejszych czasów przedstawiały bowiem
śmierć jako bliską człowiekowi, zjawisko naturalne, dotyczące wszystkich –
ukazywana była jako element życia.



W romantyzmie miłość i śmierć
są ze sobą związane. Funkcjonuje w poezji i dramacie tego okresu
powtarzający się motyw samobójstwa z miłości, staje się ono nawet
przełomowym momentem w biografii bohatera romantycznego. Popełnia
samobójstwo Gustaw z IV części Dziadów A. Mickiewicza, Kordian w dramacie
J. Słowackiego, ginie śmiercią samobójczą hrabia Henryk z „Nie–Boskiej
komedii” Z. Krasińskiego. Poeci romantyczni opisują stan duszy człowieka
zakochanego, eksponując cierpienie, mękę, ból i rozpacz. Przedstawiają
także jego postać bladą o obłąkanym spojrzeniu. W ujęciu romantycznym
miłość pełna jest więc tragizmu. Śmierć zaś wcale nie bywa wyzwoleniem od
cierpienia tego świata. Widmo, upiór, dusze pokutujących są równorzędnymi
z ludźmi żywymi bohaterami literatury romantycznej. Motywy te odnajdujemy
w II i IV części Dziadów Adama Mickiewicza. Zemsta zza grobu, trupia
bladość – tak przedstawiali romantycy pozaziemskie istnienie (Ballady i
romanse, Romantyczność, Lilie). Dziewica z Nie–Boskiej komedii w pewnym
momencie przybiera formę rozkładającego się ciała – przypomina więc
średniowieczne opisy rozpadu zwłok.



W utworze J. Słowackiego pt.
Anioł ognisty – mój anioł lewy motywem centralnym jest grób. Z niego
wyrastają kwiaty i dobywa się muzyka. Poeta opisuje tu genezyjską
definicję śmierci jako koniecznej zmiany formy, ofiary, którą musi ponieść
jednostka, zrzucając skorupę–ciało, aby móc osiągnąć wyższy stopień
doskonałości.



Grób i śmierć pojawiają się
także w twórczości C.K. Norwida. W Bema pamięci żałobnym rapsodzie poeta
stwierdza, że idea, której człowiek służył, nie umiera wraz z nim, ale
podejmują ją następne pokolenia. Utwór W Weronie przedstawia grobowiec
słynnej pary kochanków z tragedii Szekspira Romeo i Julia. Wzorem Tristana
i Izoldy pomarli oni przedwcześnie, nie mogąc żyć bez siebie.



W utworze Do obywatela Johna
Browna Norwid przedstawia obraz egzekucji człowieka, który służył idei
wolności i równości. Można więc powiedzieć, że miłość i śmierć były
stałymi elementami literatury romantycznej. Organizowały one często fabułę
w utworach, wpływały na postawy bohaterów i filozofię życia, którą oni
wyznawali. Zarówno w epoce średniowiecza jak i romantyzmu miłość, choć
często tragiczna i krótka, generowała jednak pochwałę tych kilku radosnych
chwil życia, które niosła. Była jednocześnie pewnym antidotum na lek przed
śmiercią, pozwalała ją czasem nawet oswoić.



 



... Kto potrafi



pomiędzy miłość i śmierć



wpleść anegdotę o istnieniu?...



 



– pisała polska poetka
współczesna Halina Poświatowska.


 

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • qualintaka.pev.pl
  •