Blog literacki, portal erotyczny - seks i humor nie z tej ziemi
7. PROSBA O SMIERC
Nigdy nikomu, ani na zadanie, ani na prosby niczyje, nie podam trucizny, ani tez nigdy
takiego sam nie powezme zamiaru.
Przysiega Hipokratesa*
2.7.1. PROBLEM
Problemy dotyczace embrionow i plodow, noworodkow i pacjentow, ktorych mozg nie funkcjonuje lub funkcjonuje tylko jego pien, odnosza sie do istot ludzkich z trudem spelniajacych kryteria czlowieczenstwa. Wlasnie dlatego dyskusje na ich temat tak czesto zamieniaja sie w roztrzasanie kwestii, co to znaczy byc czlowiekiem. Natomiast pytanie, czy lekarzom wolno zabijac swiadomych, zdolnych do autonomicznych decyzji pacjentow - jesli pacjenci ci o to prosza - wprost rzuca wyzwanie temu, co czesto uwaza sie za istote tradycyjnej etyki Hipokratesowej. Owszem, fakt, ze ktos wielokrotnie prosi, by go zabic, nie (przyp.moj) zwalnia rodziny, lekarzy i sedziow od podjecia decyzji, czy jakosc jego zycia jest az tak niska, ze lepiej, aby dluzej nie trwalo. Jest to bowiem zycie pacjenta i dopoki jest on zdolny do swiadomych decyzji, ktoz lepiej od niego moze ocenic, czy warto zyc takim zyciem? Czyz pacjent nie ma prawa prosic o taka pomoc, a jesli lekarz sklonny jest jej udzielic, dlaczego prawo mialoby w tym przeszkodzic? Gdy pacjent prosi o pomoc w umieraniu, a lekarz daje mu letalny zastrzyk, sprawa jest zupelnie jednoznaczna. Intencja lekarza jest wyrazna i - jak w przypadku Tony'ego Blanda - jest nia niewatpliwie zabicie, a nie przyzwolenie na smierc. To takze
148
pole, na ktorym etyka tradycyjna walczy o przezycie. Wlasnie na nim toczy sie obecnie najbardziej zazarta i najwazniejsza politycznie bitwa z etyka swietosci zycia. Historie, ktore przedstawie, pokaza, jak na rozne sposoby toruje sie droge zmianom.
Michigan, USA
W roku 1989 Janet Adkins, piecdziesiecioczteroletnia kobieta zamieszkala w stanie Oregon, byla we wczesnej fazie choroby Alzheimera. Wciaz jeszcze mogla wyrazac sie calkiem logicznie i grac w tenisa. Nie mogla juz jednak czytac ksiazek ani sluchac muzyki, a grajac w tenisa miala trudnosci z liczeniem punktow. Wiedziala, ze moze przezyc jeszcze dziesiec lat lub dluzej, ale w koncowej fazie choroby, ktora moze potrwac kilka lat, nie bedzie mogla nikogo rozpoznac ani z nikim sie porozumiewac. Bedzie bezmyslna kloda lezaca w lozku. Nie chciala, by jej zycie zakonczylo sie w ten sposob.
Janet Adkins poddala sie eksperymentalnej terapii choroby Alzheimera. Nie przyniosla ona zadnego rezultatu. Postaþowila wiec, ze chce umrzec teraz, gdy wciaz jeszcze zdolna jest logicznie myslec. Slyszala o patologu z Michigan, doktorze Jacku Kevorkianie, ktory skonstruowal "maszyne do samobojstwa" i udostepnial ja ludziom nieuleczalnie chorym i chcacym umrzec. (W tym czasie w stanie Michigan prawo nie zabranialo pomocy w samobojstwie.) Janet Adkins skontaktowala sie z doktorem Kevorkianem, ktory porozmawial z nia o jej decyzji, a nastepnie poprosil, by jej lekarz przeslal mu dokumentacje medyczna. Po zapoznaniu sie z danymi zgodzil sie pomoc.
W czerwcu 1990 roku Janet Adkins przyjechala do Michigan w towarzystwie meza Rona i trzech synow. Maz, liczac na to, ze jednak zmieni ona zdanie, kupil bilety powrotne dla wszystkich. Kevorkian spotkal sie z nimi w motelu i nagral na magnetowid rozmowe z Janet i Ronem Adkinsami. Na filmie mozna zobaczyc, jak Janet Adkins usmiecha sie, a chwilami nawet smieje. Opowiada o rzeczach, ktorych dluzej nie moze
149
juz robic, i o swym zyczeniu, by "odejsc z godnoscia". Kevorkian pyta ja, co powiedzialaby ludziom, ktorzy sa zdania, ze postepuje nieshusznie. Adkins odpowiada: "Przykro mi. Po prostu chce odejsc."
Rodzina Adkinsow spedzila noc starajac sie raz jeszcze wszystko przemyslec. Janet Adkins nie zmienila swego postanowienia, a rodzina gotowa byla ja wesprzec. Nastepnego popoludnia Janet znowu spotkala sie z Kevorkianem i powiedziala mu, ze chce zrealizowac swoj zamiar. Kevorkian chcial jej pomoc, ale nie zdolal znalezc zadnego odpowiedniego miejsca, gdzie moglaby umrzec. Kliniki, koscioly i domy pogrzebowe, dowiadujac sie, po co potrzebny jest pokoj, odmawialy. Kevorkian zainstalowal wiec lozko w swojej starej furgonetce - volkswagenie rocznik 1968. Pojechal nia do parku. W furgonetce na lozku lezala Janet, a Kevorkian podlaczyl dojej ramienia kroplowke dozylna. Przez przewod splywala nieszkodliwa mieszanka soli i wody. Janet przekrecila wylacznik i zamiast tego plynu zaczal splywac srodek uspokajajacy. Uruchomila takze urzadzenie zegarowe, ktore mialo wkrotce spowodowac wplyniecie do kroplowki chlorku potasu. Pod wplywem srodka uspokajajacego Janet Adkins zapadla w gleboki sen. Niedlugo potem podzialal chlorek potasu i jej serce sie zatrzymalo. Kevorkian powiadomil rodzine i policje. Miejscowy prokurator okregowy probowal oskarzyc go o morderstwo, lecz sedzia oddalil zarzut, gdyz nie bylo dowodow, by Kevorkian zrobil cokolwiek innego, niz pomogl Janet Adkins popelnic samobojstwo, a tego prawo nie zabranialo.
Kevorkian pomogl pozniej popelnic samobojstwo dwudziestu innym osobom. W 1992 roku w Michigan uchwalono ustawe, na mocy ktorej pomoc w samobojstwie stala sie przestepstwem. Doktor Kevorkian nadal jednak udzielal osobom terminalnie chorym pomocy w samobojstwie. Po publicznym oswiadczeniu, ze udzielil takiej pomocy Thomasowi Hyde'owi w sierpniu 1993, zostal oskarzony o zlamanie nowego prawa. W grudniu osadzono go w wiezieniu hrabstwa Oakland, gdzie odmowil wplacenia kaucji i podjal strajk glodowy. W tym
150
czasie w sasiednim hrabstwie Wayne, gdzie Kevorkian rowniez byl oskarzony o udzielenie pomocy w samobojstwie, sedzia Richard Kaufman orzekl, ze nowe prawo jest niezgodne z konstytucja, gdyz stanowi zbedna ingerencje w decyzje podejmowane na podstawie osobistych przekonan moralnych. Prokurator oznajmil, ze wniesie apelacje przeciwko temu wyrokowi. Decyzje sedziego Kaufmana poparl "New York Times", stwierdzajac w artykule wstepnym, ze prawodawcy stanu Michigan powinni sformulowac prawo, ktore "chroniloby ciezko chore osoby przed nieprzemyslanym samounicestwieniem, uznajac zarazem ich prawo do racjonalnej decyzji o godnej smierci".1 Po siedemnastu dniach glodowki, zyskawszy rozglos i na ogol przychylnosc opinii publicznej, Kevorkian zostal zwolniony za kaucja i wkrotce pomogl umrzec nastepnej terminalnie chorej osobie.
W kwietniu 1994 roku, gdy kwestia zgodnosci z konstytucja prawa zakazujacego pomocy w samobojstwie pozostawala nadal nierozstrzygnieta, w hrabstwie Oakland wytoczono Kevorkianowi proces o udzielenie takiej pomocy Thomasowi Hyde'owi. Kevorkian przyznal sie, ze dostarczyl tlenek wegla rurke i maske, ktorymi posluzyl sie Hyde, by zakonczyc swe zycie. Powiedzial, ze zrobil to chcac raczej przerwac cierpienia Hyde'a niz spowodowac jego smierc. (Ustawa zabraniajaca pomocy w samobojstwie nie obejmowala czynow, ktorych celem bylo przerwanie cierpien, a nie spowodowanie smierci.) Lawa przysieglych obejrzala amatorskie nagranie wideo zrobione okolo miesiaca przed smiercia Hyde'a. Na filmie tym Hyde, dotkniety choroba Lou Gehriga - jest to zespol postepujacych zaburzen neurologicznych, znany takze jako ALS lub stwardnienie boczne zanikowe - opowiadal, jak bardzo pragnie przerwac swoje cierpienia i umrzec. Lawa przysieglych uniewinnila Kevorkiana. Pieciu jej czlonkow pracowalo w zawodach zwiazanych z medycyna. Jedna z tych osob, pielegniarka, powiedziala po procesie: "Nie sadze, bysmy zobowiazani byli do decydowania za kogos, ile bolu i cierpienia moze zniesc."
151
Inna, zatrudnionajako pomoc pielegniarska, stwierdzila: "Naprawde uwazam, ze to jednostka ma prawo decydowac, co ma sie stac zjej wlasnym zyciem czy cialem, a nie rzad czy ustawodawca." 2
Rochester, New York, USA
W wieku czterdziestu pieciu lat Diane miala juz za soba raka pochwy i problem alkoholowy. W roku 1990, gdy juz od osmiu lat byla pacjentka doktora Timothy'ego Quilla, zapadla na ciezka postac bialaczki, ktora nie leczona zabilaby ja w ciagu kilku miesiecy. Jedynym mozliwym leczeniem byla intensywna chemioterapia, po ktorej mialo nastapic przeszczepienie szpiku i zwiazane z tym napromieniowanie calego ciala. Prawdopodobienstwo, ze zdola przezyc cala te terapie i wyzdrowiec, bylo nie wieksze niz 25 procent.
Diane przemyslala cala sprawe i postanowila nie poddawac sie proponowanej terapii. Uznala, ze szanse przezycia sa zbyt male, by warto bylo znosic tak uciazliwe leczenie. Quill byl poruszony jej decyzja, ale uznal, ze Diane jest inteligentna kobieta, ktora wie, co robi, i niewatpliwie ma prawo postepowac zgodnie ze swoim postanowieniem.
Kilka dni pozniej Diane powiedziala Quillowi, ze niepokoi ja perspektywa powolnej smierci i poprosila o wystarczajaco duzo tabletek nasennych, by mogla sie zabic, gdy uzna, ze przyszedl czas. Quill upewnil sie, ze nie jest to irracjonalne przygnebienie, i doszedl do wniosku, ze jesli jej nie pomoze, to Diane bedzie tak pochlonieta sprawa wlasnej smierci, ze nie zdola wykorzystac czasu, jaki jej jeszcze pozostal. Przepisal barbiturany i wyjasnil, jak ma je stosowac jako srodki nasenne, a jak uzyc, by sie zabic.
Diane przezyla nastepne trzy miesiace otoczona troskliwa opieka swojej rodziny; potem stan jej gwaltownie zaczal sie pogarszac. Po raz ostatni zobaczyla sie z Quillem. Doktor tak o tym opowiada: "Gdy sie spotkalismy, bylo oczywiste, ze wie, co robi, i ze jest smutna i boi sie odejsc, ale ze bylaby jeszcze bardziej przerazona, gdyby miala pozostac i cierpiec."3
152
Dwa dni pozniej maz Diane zatelefonowal do Quilla, by mu powiedziec, ze Diane pozegnala sie z nim i z synem tego ranka i poprosila ich, aby na godzine zostawili ja sama. Kiedy wrocili, juz nie zyla. Widac bylo, ze umarla spokojnie.
Quill opublikowal artykul o smierci Diane w "New England Journal of Medicine". Powiedzial, ze zrobil to rowniez po to, by pokazac, ze istnieje inna mozliwosc niz sposob postepowania doktora Jacka Kevorkiana. W stanie New York pomoc w samobojstwie jest przestepstwem zagrozonym kara do pietnastu lat wiezienia. Prokurator okregowy wszczal postepowanie przeciwko Quillowi, ale po zapoznaniu sie z materialem dowodowym wielka lawa przysieglych postanowila nie stawiac go w stan oskarzenia.4
Sydney, Australia
Jak na czlowieka piecdziesieciotrzyletniego Rex Mortimer mial za soba bogate zycie. Pracowal jako robotnik w dokach, potem byl prawnikiem, wydawca gazety, wreszcie profesorem administracji i zarzadzania na uniwersytecie w Sidney. W 1979 roku dowiedzial sie, ze ma guz mozgu. On i jego zona Mary zastanawiali sie, jak moglby z godnoscia zakonczyc zycie. Po dlugich poszukiwaniach znalezli lekarza, ktory przepisal odpowiednie tabletki nasenne. Jednak w tym czasie Rex przebywal w szpitalu. Mary poszla tam i pomogla mezowi zazyc tabletki. Potem wrocila do domu, pewna, ze Rex umrze, i czekala, az zadzwoni telefon. O osmej rano, nie mogac juz zniesc niepewnosci, zadzwonila do szpitala i "usilujac mowic normalnym glosem" zapytala, jak czuje sie maz. Uslyszala, ze w nocy dobrze spal, a teraz siedzac je sniadanie. Mary powiedziala potem: "Bylam zdruzgotana. To bylo przeciez cos, co zaplanowalismy. Odpowiedzialni dorosli ludzie zrobili to razem, od lekarza uzyskalismy najwieksza mozliwa pomoc, zwazywszy, ze dzialalismy wbrew prawu. I oto co sie stalo."
Kiedy pozniej tego samego dnia poszla odwiedzic meza, powtorzyl, ze chce umrzec. Mary obawiala sie coraz bardziej, ze Rex wskutek guza mozgu traci wladze umyslowe. Przeraza-
153
la ja mozliwosc, ze wszystko sie wyda, a takze ze personel szpitalny moze zreanimowac meza. A jednak raz jeszcze pomogla mu zazyc tabletki nasenne. Tym razem sie udalo - Rex umarl wkrotce potem. Przez pewien czas Mary "nocami lezala nie spiac i czekajac, ze policja zastuka do drzwi, by ja aresztowac". Trzynascie lat po smierci Rexa odwazyla sie glosno i otwarcie powiedziec o tym, co zrobila, chcac w ten sposob udzielic poparcia projektowi zalegalizowania lekarskiej pomocy ludziom terminalnie chorym, ktorzy chca odebrac sobie zycie.5
Kolumbia Brytyjska, Kanada
Podobnie jak Thomas Hyde, ktoremu pomogl umrzec doktor Kevorkian, Sue Rodriguez cierpiala na chorobe Lou Gehriga. W 1993 roku miala czterdziesci dwa lata i przewidywano, ze ma przed soba jeszcze od dwoch do czternastu miesiecy zycia. Wiedziala, ze przez ostatnie miesiace, jakie jej pozostaly, straci zdolnosc polykania, mowienia, chodzenia i poruszania sie bez pomocy innych; ze w ostatnim stadium choroby bedzie przykuta do lozka, nie bedzie mogla oddychac bez respiratora i przyjmowac pokarmu inaczej niz przez sonde.
Rodriguez zdawala sobie z tego wszystkiego sprawe i chciala sama decydowac o tym, kiedy i jak umrze. Mogla popelnic samobojstwo, poki wciaz jeszcze byla zdolna sie poruszac, ale nie chciala przerwac swego zycia, gdy mogla sie jeszcze nim cieszyc. Problem polegal na tym, ze gdy juz cieszyc sie nim nie bedzie mogla, nie zdola takze sama sie zabic. Potrzebowalaby do tego czyjejs pomocy. Ale w Kolumbii Brytyjskiej, gdzie mieszkala, pomoc w samobojstwie jest przestepstwem, podobnie zreszta jak w calej Kanadzie. Sue Rodriguez uwazala, ze pozostaje to w sprzecznosci z Kanadyjska Karta Praw, gwarantujaca wszystkim rowna ochrone i zakazujaca dyskryminacji z wielu roznych powodow, takze z powodu kalectwa. A przeciez, twierdzila Rodriguez, w koncu samobojstwo nie jest przestepstwem i osoby sprawne moga popelnic je bez niczyjej
154
pomocy. Prawo zabraniajace pomocy w samobojstwie szczegolnie dyskryminuje zatem osoby, ktorym kalectwo uniemozliwia odebranie sobie zycia.
Rodriguez wystapila do sadu z wnioskiem o orzeczenie, ze paragraf kodeksu karnego, na mocy ktorego pomoc w samobojstwie jest przestepstwem, nie dotyczy sytuacji, gdy jest ona udzielana przez lekarza osobie terminalnie chorej. Kiedy wniosek jej odrzucono, zlozyla apelacje do Sadu Najwyzszego Kanady. I tam jednak przegrala, choc tym razem niemal o wlos. Z dziewieciu sedziow czterech (w tym przewodniczacy skladu sedziowskiego) uznalo slusznosc argumentu, ze zakaz pomocy w samobojstwie dyskryminuje ludzi, ktorzy chca je popelnic, ale wskutek choroby lub kalectwa nie moga tego zrobic. Pieciu sedziow bylo jednak zdania, iz w Kanadyjskiej Karcie Praw nie ma niczego, co kazaloby sadzic, ze istnieje konstytucyjne prawo do pomocy w samobojstwie. W orzeczeniu swym wskazali, iz pierwszy paragraf Karty okresla prawa i swobody obywatelskie wylozone w nastepnych paragrafach, "zamykajac je w takich rozsadnych granicach prawnych, jakie mozna bezspornie uzasadnic w wolnym i demokratycznym spoleczenstwie". Sedziowie ci uwazali, ze zakaz pomocy w samobojstwie jest rozsadny i uzasadniony potrzeba ochrony zycia, zwlaszcza najslabszych czlonkow spoleczenstwa.6
W kilka miesiecy po wydaniu wyroku Sue Rodriguez zmarla. Svend Robinson, parlamentarzysta, ktory popieral jej starania, stwierdzil, ze byl w domu Sue, gdy lekarz pomagal jej umrzec, lecz odmowil podania jego nazwiska. Policja kanadyjska zapowiedziala wszczecie dochodzenia. W opublikowanym posmiertnie oswiadczeniu Rodriguez wyrazila nadzieje, ze wkrotce zostanie uchwalone nowe prawo dajace ludziom terminalnie chorym mozliwosc wyboru.7
Winchester, Anglia
W sierpniu 1991 roku Lillian Boyes umierala w Royal Hampshire County Hospital w Winchester. Od dwudziestu lat cier-
155
piala na skrajnie bolesna postac reumatoidalnego zapalenia stawow. Teraz miala siedemdziesiat lat, owrzodzenia i ropnie na ramionach i nogach, zlamane kregi, krwawienie wewnetrzne, zdeformowane dlonie i stopy, opuchniete stawy oraz, na skutek terapii sterydowej, zgorzel. Nawet zwykle dotkniecie sprawialo jej wielki bol. Swojej rodzinie i doktorowi Nigelowi Coxowi, reumatologowi, u ktorego leczyla sie od trzynastu lat, powiedziala, ze doszla juz do kresu wytrzymalosci i chce, by pomogli jej umrzec. Doktor Cox wspolczul jej, lecz odrzekl, ze nie moze tego zrobic. Pani Boyes poprosila wiec, by zaprzestano terapii. Doktor Cox przerwal leczenie, lecz spotegowalo to tylko jej bole. Cialo pani Boyes nie bylo juz zdolne do przyswajania tych ilosci narkotycznych srodkow przeciwbolowych, z heroina wlacznie, jakie podawal jej lekarz. Pielegniarka miala potem powiedziec: "gdy ktos ja dotknal, wyla i skomlila jak pies". Kapelan szpitala powiedzial, ze chociaz widywal ofiary zamachow bombowych IRA, nigdy jeszcze nie widzial kogos "tak zzartego przez bol" jak pani Boyes.
Szesnastego sierpnia wydawalo sie, ze zostaly jej juz tylko godziny zycia. Wciaz krzyczala z bolu i powtorzyla doktorowi Coxowi, ze chce umrzec. Dwaj synowie, ktorzy czuwali przy niej, takze prosili o to lekarza. Gdy kolejny zastrzyk heroiny nie zlagodzil bolu, doktor Cox podal dwie ampulki chlorku potasu - podwojna dawke srodka letalnego, pozbawionego jakichkolwiek wlasciwosci leczniczych lub przeciwbolowych. Pani Boyes odprezyla sie i po raz pierwszy od miesiecy syn mogl trzymac ja za reke. Potem umarla.
Doktor Cox szczegolowo opisal wykonana iniekcje w historii choroby pani Boyes. Poczatkowo nikt nie zglaszal zadnych zastrzezen, ale kilka dni pozniej, zwykle nie pracujaca na tym oddziale pielegniarka, katoliczka, przeczytala notatke i doniosla zarzadowi szpitala, a ten zawiadomil policje. Cialo pani Boyes poddano juz kremacji, nie mozna bylo zatem udowodnic, ze to chlorek potasu spowodowaljej smierc. Doktora Coxa oskarzono wiec o usilowanie morderstwa. Zostal uznany za
156
winnego. Sedzia powiedzial, ze "zdradzil on swoj jednoznaczny obowiazek lekarza", i skazal go na dwanascie miesiecy wiezienia w zawieszeniu. Sprawe doktora Coxa rozpatrywala takze General Medical Council. Zwykle lekarza skazanego za powazne przestepstwo wykresla sie z rejestru, co oznacza, ze pozbawiony zostaje prawa wykonywania zawodu. W sprawie doktora Coxa Rada orzekla, ze lekarz moze lagodzic bol i cierpienia ale "skracanie zycia, by przyniesc ulge w cierpieniu, calkowicie wykracza poza ten obowiazek". Pomimo to, dodano w orzeczeniu, Rada postanowila "okazac laske" i nie wymierzac kary.8
157